Potem pojechaliśmy zwiedzać główną atrakcje Hue czyli Zakazane Cesarskie Miasto oraz grobowce cesarzy. Spacer po mieście wymeczyl nas na tyle, ze z grobowców zobaczyliśmy chyba tylko dwa. Ogolnie są to bardzo fajne miejsca na spacer, pełne fajnych zakątków i zieleni, ale chyba przez ten niecodzienny żar z nieba, nie czerpaliśmy z tego zbyt wielkiej przyjemnosci. Do tego to miasto to chyba stolica tiktokerów i infuencerow, bo ilosc pozujacych do zdjec w stylizowanych na cesarskie strojach mlodych Wietnamczyków obu płci była zatrważajaca i troche mnie to śmieszyło. Jak ktoś lubi oglądanie dawnych skarbów, zdobień o architektury, to mysle, ze moze spedzić w Zakazanym Miescie dobre kilka godzin. My chyba z caloscią uwinelismy sie w dwie.