Spędzenie kilku dni w Da Nang również okazalo się świetnym pomysłem. Miasto to zrobiło na mnie wielkie wrażenie w 2017 roku i zostawiłam tu kawałek serduszka, więc trochę obawiałam sie konfrontacji wspomnień z rzeczywistością, ale mogę powiedzieć, że pokochałam Da Nang jeszcze mocniej. Górskie otoczenie, plaża która mimo iż nie jest rajska, to coś w sobie ma, fajne jedzenie i vibe wielkiego, ale nie za wielkiego miasta! Do tego kilka nocy w bardziej lokalno- turystycznej części miasta było świetnym doświadczeniem.
Mega fajnie wyszła też nasza pętla przez środkowy Wietnam. Widoki i totalna pustka na szlaku HoChiMinha zrobiły na nas wielkie wrażenie i chętnie pojechałbym dłuższą częścią tego szlaku.
Początkowo planowaliśmy zwiedzić jeszcze na koniec Ninh Binh, Phong Nha National Park i może nawet zatokę Ha Long, ale ostatecznie na koniec postanowiliśmy wychillować i trochę odpocząć, także nie żaluję i jednak miejsca poza turystycznym szlakiem mają dużo lepszy vibe niż te największe atrakcje.
Na pewno jeszcze nie raz na jakąś motorową trasę do Wietnamu wrócimy, bo uwielbiamy motorowe przeprawy w takich warunkach. Może następnym razem północny Zachód z przejazdem do Laosu? ;)