Strony

sobota, 16 listopada 2024

Dzień 11: lecimy do Da Nang (23 kwietnia 2024)

Rano hotelowa taksówka zabrała nas na pobliskie lotnisko i bez problemów dotarliśmy do Da Nang. Byliśmy tutaj w 2017 roku i bardzo polubiliśmy to miasto. Z lotniska wzięliśmy oficjalną taksówkę, z taksometrem i szybko dotarliśmy do zabookowanego hotelu Misa Hotel Da Nang. Nasz hotel na zdjęciach wyglądal o niebo lepiej, a nasz pokój deluxe na standardy europejskie można by nazwać norką. A obiecywany widok na morze to był jak się mocno wychylić, zza krzaka, to w prawym górnym roku można by dostrzec jakiś fragment wody ;) no ale był tani i blisko plaży, więc chyba nie ma co narzekać. Zależalo nam by był blisko wypożyczalni, z której mieliśmy wziąć motor (Tom's Motorbike Rental), bo wydawala się jedyną, która oferowała jakieś nieautomaty ;) 
Zanim zaczęliśmy ogarniać motor, to poszliśmy na jedzenie do pobliskiej knajpeczki, ktorą bardzo polubiliśmy i potem byliśmy w niej wielokrotnie. Nie ma jej na google maps, z tego co widzę, ale znajduje się na ulicy Ha Bong między Hotelem Nirvana a Juno Spa Massage (w ogole cała ta ulica jest spa-masażowa i co 30 sekund musieliśmy się opędzać od propozycji). Rozpoczęlam wizytę w Da Nang od tradycyjnego dla tego rejonu dania Mi Quang czyli makaronu z dodatkami ;)
 Potem poszliśmy do wypożyczalni, ale nie mieli jeszcze na stanie żadnych interesujących nas motorów, więc umówiliśny się na kolejny dzien na rano, że znajdą dla nas jaki semiautomat z bagażnikiem a my pognaliśmy na plażę, gdzie spędziliśny całe popołudnie.

 Na kolację poszliśmy do jednego z wielu lokali sereujących świeżą rybę i seafoody - wiecie, takimi z akwariami, z których możesz wybrać sobie swój przyszly obiad i jest to fajna opcja na bardziej zdrowe żarcie ;) i tak nam minął dzień :)

Ogólnie Da Nang to super fajne, nowoczesne, wielkie miasto z super długą i piaszczystą plazą w takim miejskim stylu (czyli nie rajska z palmami, tylko taki Miami Vibe). Mimo super plaży i wielkiej bazy hotelowej nie jest zalane turystami (i przewazaja lokalni turyści) i widać tu zachowany klimat między byciem atrakcją turystyczną a zwykłym miastem do życia. Pamiętam, ze po wizycie w Da Nang w 2017 roku uznałam, ze to mogloby być moje miejsce do życia i miałam od tego czasu Da Nang mocno w sercu. Na szczescie po ponad 6 latach muszę przyznac, że niewiele się tutaj zmieniło i uwielbiam vibe tego miejsca. A plaża w Da Nang to chyba moja ulubiona plaża na świecie.

Wydatki:
Taksówka z lotniska do miasta - 136 tys.
Lot Hanoi-DaNang z bagażem Vietnam Airlines - 308 zl x 2
Pokój deluxe z widokiem na morze Misa Hotel Da Nang - 322 tys (1 noc)
Mi Quang - 45 tys
Makaron z seafoodem - 85 tys
Trzcina cukrowa - 15 tys
Kawa - 20 tys
Drinki x 2, piwo, kokos na plaży - 300 tys
Kolacja w grillowni (cala ryba, krewetki z grilla, napoje) 380 tys
Mango shake - 45 tys
Makaron z seafoodem, smażony ryż, napoje - 200 tys



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz