Po śniadaniu ( kolejny raz pyszna zupa pho) i małych zakupach, około 11:00 udaliśmy się na miejsce zbiórki i po około 15 minutach pojawił się nasz busik.
Po drodze zebraliśmy 3 inne osoby i ruszyliśmy. Busik był bardzo wygodny, bo siedzenia byly duże i pojedyncze, ale trasa wiodła przez górskie serpentyny, a kierowca jechał jak szaleniec na czołowki z tirami wylaniającymi się zza zakrętu, więc osobom z delikatnymi żoładkami i chorobą lokomocyjną polecam może wybrać inny środek transportu. Cała trasa zajęła za to około 4 godzin a więc krócej niz zakladane 6 i zostaliśmy dostarczeni prosto pod hotel przy lotnisku, który wybraliśmy. Także uważam, ze to bylo calkiem dobrze wydane 80 zł ;)
Hotel New Sky Airport Hotel również bardzo polecam - znajduje się bardzo blisko lotniska, prowadzi go fajna rodzinka, oferuje tani trasnfer lotniskowy (choć jak ktoś bardzo się uprze, może nawet iść pieszo) i standard jest bardzo europejski, taki w stylu obiektów B&B.
Sama okolica lotniska jest taka hmmmm mocno wiejska i lokalna? W ogóle nie czuć, że to lotnisko w stolicy, zupełnie inny vibe niż np w Sajgonie. Za bardzo nie ma tu też co robić, więc poszliśmy na kolację, a resztę wieczoru spędziliśmy w pokoju ;)
Wydatki:
Zupa pho w lokalnej śniadaniowni - 45 x 2
Limousine Bus z Cao Bang do Hanoi - 87 zl x 2
Hotel New Sky Airport Hotel - 522 tys (booking)
Ryż z dodatkami w knajpie w okolicach lotniska - 150 (dwie porcje, dwa piwa)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz