Rano, tuż po wschodzie Słońca budzi nas taki widok z okna.
Mamy zamiar wypożyczyć skuter, żeby pojeździć po okolicy, ale plany krzyżuje nam gigantyczna ulewa, która ustępuje dopiero około 11. Bez wahania, biegniemy od razu do punktu o nazwie Motorbike Rental i wypożyczamy nowiutki skuter. Większość wypożyczalni tutaj oferuje skutery nówki-nierdzewki bez żadnej rysy i z minimalnym przebiegiem i muszę przyznać, że jazda taką maszyną to wielki stres, lepiej byłoby jednak wypożyczyć jakiegoś rzęcha... Wyjeżdżamy sobie poza miasteczko i jeździmy pomiędzy miejscami zwanymi Blue Lagoon, których jest tutaj chyba z 10. Szutrowe i gliniaste drogi są dosyć śliskie po wielkiej ulewie, ale krajobrazy wynagradzają z nawiązką średni komfort jazdy.
Wpadamy na dłuższą chwilę na Blue Lagoon bodajże 2 na owocowe szejki. Na nas to miejsce nie robi jakiegoś wrażenia, ale jak ktoś chce popływać i pochillować przy piwku z osobami z hostelu, to myślę, że trafił dobrze.
Przed godziną 14 zjawiamy się przy wejściu na punkt widokowy Nam Xay. W okolicach Vang Vieng jest pełno takich miejsc, ale ten jest najbardziej znany ze względu na motor umieszczony na jego szczycie. Bartek rezygnuje z wejścia, bo po deszczu jest bardzo ślisko, a droga jest stroma i prowadzi po kamieniach i gliniastym podłożu. Nie polecam wejścia w japonkach, nawet podczas suchej pogody... Wejście wymaga trochę sprawności i dobrej równowagi, ale przynajmniej jest krótkie i po niecałych 30 minutach jestem na górze. Widok, jaki roztacza się przede mną, wynagradza wszelkie trudy!
Zejście jest jeszcze gorsze niż podejście i jestem cała totalnie uwalona w błocie. Całość zajęła mi trochę ponad godzinę i w związku z tym, że tak szybko poszło, postanawiamy trochę zmodyfikować nasze plany i zapisać się na wieczorny lot balonem zamiast na jutrzejszy poranny. Jutro od rana ma znowu padać, więc loty balonem na wschód Słońca stoją pod znakiem zapytania. Jedziemy do pierwszej lepszej agencji turystycznej w miasteczku i kupujemy loty za 90 dolarów za osobę. Cena jest wszędzie taka sama. O 16 mamy czekać pod hotelem na transport.
Tuktuk zbiera po hotelach jeszcze 10 osób poza nami i wywozi nas za miasto do punktu, gdzie startują balony. Obserwujemy pompowanie naszej maszyny i po kilkunastu minutach możemy wskakiwać do koszyka. Oczywiście bez żadnych wytycznych i instrukcji bezpieczeństwa ;) Kiedy balon wznosi się naprawdę wysoko, jest trochę strasznie, ale przez większość lotu, kiedy jest na średniej wysokości, można bez strachu podziwiać cudowne widoki.
Podobni najgorsze w takim locie jest lądowanie, bo balon może zostać zniesiony wiatrem na nieodpowiedni teren, ale u nas wszystko przebiega gładko i pracownicy ściągają balon bez problemu w wyznaczone miejsce. Cały lot trwa około godziny i jest to niesamowite przeżycie i spełnienie mojego marzenia z dzieciństwa.
Po balonie idziemy zwiedzić okoliczną świątynię a następnie z poznanymi wcześniej w Nong Khiaw, Sylwią i Łukaszem, na kolację i mecz Polski do pubu, gdzie spędzamy ładne kilka godzin. Być może naszym nowym znajomym uda się dołączyć do nas później w Thakhek, żeby wspólnie zrobić pętlę motorową.
Nasz pobyt w Vang Vieng był krótki, ale intensywny. Początkowo w ogóle nie miałam zamiaru tu przyjeżdżać, bo to turbo turystyczne miejsce, nastawione na backpackersów chcących imprezować na spływach tubingiem, lagunach, czy raczyć się wszelkiego rodzaju happy pizzami z marihuaną i grzybkami i zdecydowałam się na odwiedzenie Vang Vieng, tylko ze względu na balony, ale muszę przyznać, że okolice są cudowne - szczególnie, gdy zielenią się pola ryżowe, musi tu być bajkowo. No i jest tu milion rzeczy do robienia - spływy (także bardziej kameralne, bez imprez), kajaki, view pointy, jaskinie, loty paralotnią itp - każdy znajdzie tu coś dla siebie i w swoim klimacie. Także nie omijajcie Vang Vieng :) A jak ktoś kocha imprezy i hostelowe integracje to powinien tu zostać na co najmniej 2 tygodnie ;)
Koszty:
- 150 000 skuter z pełnym bakiem paliwa na jeden dzień
- 10 000 x 2 wejście na Blue Lagoon 2
- 15 000 x 2 dwa mango shake w BL
- 10 000 x 2 wejście na view point Nam Xay
- 40 000 obiad (1 szt.) przy viewpoincie
- 28 000 2 zupki chińskie, 2 paczki chipsów
- 90 USD x 2 lot balonem
- 51 000 2 kawy Cafe Amazon
- 145 000 kolacja (tom yum, smażony ryż, 2 duże piwa)
- 120 000 6 piw w pubie
- 20 000 rotti na ulicy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz