Rano wstaję i ruszam na poszukiwanie śniadania. Nie zajmuje mi to wiele czasu, bo od razu po lewej stronie naszego gustehousu znajduję stanowisko z poranną ryżanką (tak zresztą się nazywa) i wytrawanymi mini pączkami a po lewej stronie zamawiam kawę ze skarpety - to taki rodzaj azjatyckiego sposobu parzenia ;) wszystkie smakołyki dostajemy oczywiście w woreczkach foliowych, no nie bardzo eko, ale co zrobić ;) w Chaliya przelewamy je sobie do naczyń i dzień rozpoczynamy ucztą w naszym ogrodzie.
Jak już pisałam wcześniej, bilety na vana do Nong Khiaw zamówiliśmy w naszym guesthousie. Bilety na autobus można kupić bezpośrednio na stacji autobusowej, jednak jest ona oddalona o około 10 km od miasta, więc tuktuk tam będzie kosztował różnicę w cenie jaką oszczędzicie kupując bilet na dworcu - około 40 000 od osoby. Po nas przed ósmą podjeżdża transport, który zbiera jeszcze kilka osób po mieście i około ósmej trzydzieści przesiadamy się w centrum na mini vana, który zabiera nas 100 km dalej na północ do Nong Khiaw. Początkowo rozważaliśmy jazdę tam skuterem, ale z powodu opowieści o złym stanie dróg zrezygnowaliśmy z tego pomysłu. W sumie trochę żalujemy, bo drogi nie są aż tak złe, jak sobie wyobrażaliśmy. Mini vanem docieramy na mjejsce po około 3.5 godziny. Dworzec autobusowy oddalony jest o około 1 km od "centrum", więc idziemy pieszo. Nong Khiaw zasadniczo składa się z dwóch ulic - jednej bardziej turystycznej i jednej bardziej lokalnej, biegnącej wzdłuż rzeki Nam Ou i to tuż przy rzecze znajduje się zarezerwowany przez nas hotelik Nam Ou View Villa. Miejsce jest nie tylko pięknie położone, z tarasem z widokiem na rzekę, ale też jak na laotańskie standardy bardzo ładnie i nowocześnie urządzone i super czyste.
Nong Khiaw jest chyba synonimem wyrażenia "malowniczo położony" i ogarnia nas tutaj jeszcze większy zachwyt nad pięknem krajobrazu niż w Luang Prabang.
Idziemy sobie na obiad do indyjskiej restauracji w "centrum" - Channai Indian Restaurant, a tak spotykamy Dawida, Francuza, z którym poznaliśmy się w Luang Prabang, więc umawiamy się na wieczór na bilard do pobliskiej knajpki, a następnie na kolację do Noymany Restaurant. I tak nam mija pierwszy dzień w pięknym Nong Khiaw. Niesamowity klimat robi się tutaj w nocy, bo otoczenie jest typowo wiejskie, jest więc panuje totalna cisza i nie ma świateł, a na niebie iskrzy się miliard gwiazd. Ma się poczucie bycia na końcu świata.
Wydatki:
- mini van z Luang Prabang do Nong Khiaw z odbiorem z hotelu - 2 x 120 000 LAK
- 2 x owsianka i pączki - 2 x 10 000 LAK
- dwie kawy ze skarpety - 2 x 10 000 LAK
- Dwie noce w Nam Ou View Villa, pokój ze śniadaniami w cenie - 743 000 LAK (przez booking, płatne na miejscu)
- obiad w Channai Restaurant: dwa dania, chlebki, 2 piwa duże - 128 000 LAK
- Piwo, woda w sklepie - 28 000 LAK
- Piwo duże, mango shake w barze - 40 000 LAK
- Noymany Restaurant: 2 dania, duże piwo, kawa - 100 000 LAK
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz