Rano ogarniamy w hotelu bilety na nocny bus do Thakhek - kolejnego celu naszej podróży. Początkowo mieliśmy jechać kolejnego dnia, dziennym busem, ale startuje on dopiero o 13:00 i słyszałam, że potrafi byc na miejscu około północy, więc nocny bus o 19:00 wydaje się fajniejszą opcją. Przepłacamy też za bilet kupując go przez pośrednika, ale Southern Bus Station oddalony jest od naszego hotelu o ponad 10 km i znajduje się za miastem, więc licząc koszty dojazdów po bilety i potem na dworzec na busa, pewnie wyszłaby zbliżona kwota, a tak mamy wszystko załatwione. Ogarnianie trochę trwa, bo nikt w naszym hotelu nie umie angielskiego, ale w końcu się udaje i po godzinie 10:00 udajemy się na pobliski Dworzec Centralny, żeby złapać lokalnego busa nr 14 do Buddha Parku. Odjeżdża on z terenu dworca, jak wejdziecie, to spytajcie po prostu lokalsów o bus do "Buddha Park" i od razu ktoś wskaże właściwe stanowisko. Bus odjeżdża co około 30 minut.
Do Buddha Parku jest około 20 km i przejazd zajmuje trochę ponad 30 minut. Ten bus jedzie też po drodze do tajskiej granicy, więc możecie w ten sposób dostać się po taniości i bez pośredników do Tajlandii przez przejście graniczne do Nong Khai.
Buddha Park to żaden starożytny zabytek a stworzona współcześnie atrakcja. Całkiem przyjemny park wypełniony jest oryginalnymi posągami Buddhy czerpiącymi inspiracje z hinduizmu. Zwiedzanie trwa około 30-60 minut i nie jest to żadne must-seen i miejsce, które należy wpisać na "bucket list", ale jak już jesteście w Vientianne, to warto spędzić tu np. przedpołudnie, bo choć to trochę kicz, to zdjęcia wychodzą fajne. Podczas naszego pobytu jest tu tylko kilku lokalnych turystów.
Po powrocie do Vientianne, idziemy do kantoru i wymieniamy 300 dolarów na kipy, pod Bramę - kupić magnesy (są sto razy brzydsze niż te w LP), a następnie udajemy się na kawę (jest tu pełno kawiarni w europejskim stylu z kawą speciality i pro knajpek z np. wege jedzeniem) i znów na obiad do Nazir Restaurant (znów jest pysznie).
Po obiedzie wracamy do hotelu, pakujemy się i zgodnie z wytycznymi od 17 czekamy w hotelu na transport na Dworzec Południowy. Po około 45 minutach zjawia się zapchany do granic możliwości van, który zabiera nas do dworca. Tam nasz "opiekun" wymienia nam bilety w kasie na prawdziwe bilety lokalnych przewoźników. Są rozdawane w zasadzie losowo na różne busy ;) Nas bus jedzie docelowo do Pakse, ale ma się zatrzymać w Thakhek. W busie są leżanki i koce (na 100% nieprane po poprzednich gościach, ale I dont care), więc jest całkiem wygodnie. Droga w pewnym momencie staje się jakąś masakrą, chyba tak fatalnej drogi w życiu nie widziałam i dziury są tak masakryczne, że jestem pewna, ze skończymy w jakimś rowie. Cieszę się, że jedziemy nocą i nie ma szalonego ruchu na drodze, bo to główna tranzytowa droga na południe.... Zaczynamy się bać, jak będzie wyglądać nasza motorowa pętla, jak drogi zaczynają wyglądać w ten sposób. Mimo wszystko autobus na miejsce dociera o 2 nocy a nie o 6 jak pisało w rozkładzie i z tego, co potem powie nam nasz host w hotelu, to standard i trzeba się liczyć z tym, że trafi się do Thakhek w środku nocy. Targujemy się z kierowcą jedynego tuktuka na dworcu i jedziemy 4 km co centrum. Na szczęście nasz host dał nam przez booking kod do drzwi, możemy więc zalec na recepcji i na matach przespać się do rana, zanim zacheckinują nas w naszym pokoju ;)
Podsumowując, czy warto zwiedzić Vientianne? Jest to fajne, przyjazne miasto, ale jeśli macie ograniczony czas, to bym je pominęła. Gdybym wcześniej wiedziała, że można ogarnąć od razu transport z Vang Vieng do Thakhek, to bym się nie zastanawiała i przeznaczyła zaoszczędzony czas na Pakse, do którego finalnie nie dotrzemy. Myślę, że biorąc najwcześniejszy pociąg z VV można też Buddha Park i spacer po centrum ogarnąć w jeden dzień i wieczorem jechać dalej. A jak jesteście w długiej podróży, to Vientianne polecam na odpoczynek od "azjatyckości", bo jest to najbardziej przypominająca Europę azjatycka stolica ;)
Wydatki:
- 330 000 x 2 - bus do Thakhek
- 12 000 x 2 - bus nr 14 do Buddha Park
- 40 000 x 2 - wejscie do Parku
- 32 000 - dwa kokosy w Parku
- 8 000 - kolba kukurydzy w Parku
- 12 000 x 2 - dwa bilety z Parku do Vientianne
- 216 000 - obiad w indyjskiej (z przystawkami, piwami itp)
- 35 000 - cold brew w fancy kawiarni
- 100 000 - trzy magnesy przy Bramie Zwycięstwa
- 60 000 - ciastka, chipsy na dworcu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz