Strony

sobota, 7 stycznia 2023

Dzień 1 i 2: no to fruuu i nasza "one night in Bangkok" (18 i 19 listopada 2022)

Nasz samolot linii Qatar Airways startuje z Warszawy punktualnie o 14:35. Początek naszej podróży przypada na kilka dni przez Mundialem w Katarze, wobec czego na pokładzie jest sporo kibiców a nawet... Dariusz Szpakowski. Lotnisko w Doha, gdzie spędzamy około 3 godzin w ramach przesiadki, ustrojone jest również w futbolowym stylu.
 
Również bez opóźnień rusza nasz samolot do Bangkoku i po godzinie 12 meldujemy się na lotnisku w Tajlandii. Tajską wizę dostaje się na lotnisku, jednak w odróżnieniu od poprzednich lat nie trzeba wypełniać tej wizowej karteczki a okres pobytu wydłużono z 30 do 45 dni. Także same zmiany na plus. Wszystko idzie płynnie i szybko, na lotnisku wymieniamy 100 dolarów na tajskie baty i wsiadamy w kolejkę do miasta. Cudownie być tutaj ponownie! Kolejkę lotniskową opuszczamy na przystanku Makkasan, gdzie kierując się drogowskazami udajemy się na stację metra Phetchaburi linii niebieskiej i wysiadamy na przystanku Hua Lamphong czyli na dzielnicy China Town, gdzie znajduje się nasz hotel. Bilety na metro można kupić bez problemu w kasach i automatach zlokalizowanych na wszystkich przystankach, płacąc gotówką lub kartą. Ogólnie bardzo polecamy komunikację publiczną w Bkk, bo korzystając ze zwykłej mapki ze schematami linii można poradzić sobie z dojazdem w dowolne miejsce za niewielkie pieniądze.
 

 
 Z Hua Lamphong bierzemy tuktuk za 150 bth, żeby zawiózł nas do hotelu oddalonego o około kilometr - cena jest zawyżona, ale już nie chce mi się targować, bo jesteśmy zmęczeni po podróży. Taksówkarz jeszcze w dodatku myli hotele, bo co drugi hotel na tym obszarze nazywa się "Hotel China Town" czy coś w tym stylu ;), więc i tak połowę drogi idziemy pieszo... W hotelu okazuje się, że nasz piękny pokój z wanną i widokiem na miasto jest niestety w remoncie i w zamian pani oferuje nam norkę z widokiem na slumsy, ale ze śniadaniem gratis ;) Jesteśmy zmęczeni, więc nie protestujemy.
 
Po krótkim odpoczynku ruszamy na jedzenie i zwiedzanie China Town, w którym byliśmy w 2016 roku, ale w dzień i wtedy nie zrobiło na nas wielkiego wrażenia. Wieczorem to zupełnie inna historia! Cała główna ulica Yaowarat zamienia się w market, tętni życiem i rozbłyska setkami neonów. Można tu znaleźć dosłownie wszystko,  czego dusza zapragnie ze szczególnym naciskiem na pyszne jedzenie. Trzeba też przyznać, że cały targ jest bardzo lokalny i autentyczny, są tu oczywiście turyści, ale większość bywalców to lokalsi, którzy tłumnie, z całymi rodzinami wybywają na kolację. Zdecydowanie polecamy spacer po China Town wieczorem, tak od godziny 17:00.

Znajdujemy sobie uroczą streetfoodową budkę na jednej  z bocznym ulic i zamawiamy swoje ulubione tajskie dania: ryż z wieprzowiną, chilli i holy basil czyli phat kaphrao oraz zupę tom yum. Jest pysznie i tanio czyli tak jak zapamiętaliśny Tajlandię. Potem ruszamy na mango shake i tajską herbatę i czujemy się, jakbyśmy wrócili do domu :)
Resztę wieczoru spacerujemy sobie wśród straganów a potem padamy zmęczeni w hotelu, podekscytowani tym, co nas czeka w kolejnych dniach. 
 
Podsumowując nasz pobyt w Bkk, muszę przyznać, że China Town to chyba najlepsza dzielnica do zatrzymania się na jeden czy dwa dni. Znajdziecie tu pełno taniego jedzenia, fajny klimat a do tego znajduje się blisko dworca kolejowego Hua Lamphong i stacji metra o tej samej nazwie, skąd za niewielkie pieniądze możecie dotrzeć w dowolne miejsce w Bangkoku czy też na któreś z dwóch lotnisk.

Wydatki:
  • wymiana 100 dolarów na 3304 bth na lotnisku
  • bilet na Skyline z lotniska do Makkasan - 35 bth x 2
  • metro z Phetchaburi do Hue Lamphong - 31 bth x 2
  • tuk tuk do China Town - 150 bth
  • kolacja na China Town: pathkrapaw i tom yum - 160 bth
  • tajska herbata - 45 bth
  • mango shake - 69 bth
  • woda 1.5 litra - 14 bth
  • hotel RoomQuest 2499 Heritage Hotel Chinatown Bangkok - pokój dwuosobowy deluxe/1 noc - 942,74 bth (przez booking.com, płatność z konta)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz