Na samym początku marzeń o kolejnej wyprawie chciałam wrócić do północnej Tajlandii i zrobić kilkudniową pętlę motorową a następnie przedostać się do Laosu. Kiedy jednak czytałam o postpandemicznych restrykcjach, cały czas dochodziły do mnie wieści, iż Laos wcale nie otworzy się jak sąsiednie kraje. Wobec temu pogodziłam się z myślą, iż póki co Laos jest niedostępny i opracowałam plan zwiedzania Tajlandii uwzględniający dwie motorowe pętle na północy (do Naan i Mae Hong Son) oraz przelot do Surathani i zwiedzanie Khao Sok National Park + przeprawa motorem do Krabi. Plan był już dopracowany, wobec czego zakupiłam bilety do i z Bangkoku, ale póki co wstrzymałam się z kupnem lotu na północ. Za bilety zapłaciłam ponad 6000 zł, ale niestety kurs dolara wobec złotego to jakaś masakra a mi zależało na sprawnych połączeniach bez długich przesiadek i jakiś dopłat za bagaż, dlatego wybrałam ofertę Qataru. Kiedy byłam już pewna mojego planu zwiedzania Tajlandii, nagle okazało się, że nieoczekiwanie Laos otworzył się na zaszczepionych turystów praktycznie bez żadnych restrykcji. Zaczęłam więc kombinować, czy może jednak nie przedostać się do Laosu po zwiedzeniu północy Tajlandii. Kiedy jednak próbowałam układać taki plan, coraz mocniej dochodziło do mnie, że będzie to dziki pęd i praktycznie zerowy margines błędu na jakieś transportowe wtopy i zmiany, wobec czego stwierdziłam, że musimy wybrać jeden cel - albo Tajlandię albo Laos. Ponieważ Tajlandię już zwiedziliśmy, wygrała chęć poznania czegoś nowego i zakupiłam bilety z BKK do Laosu ;). Plan na wycieczkę przed samym wyjazdem rysował się mniej więcej tak:
- One night in Bangkok ;) z zamiarem zwiedzenia China Town nocą (przez bliskość dworca kolejowego, z którego za grosze można dostać się na krajowe lotnisko);
- Luang Prabang - kolonialne miasto nad Mekongiem, podobno jedno z najładniejszych na świecie, z wieloma jedzeniowymi rekomendacjami;
- Nong Khiaw - laotańska wioseczka nad rzeką, otoczona pięknymi view pointami, idealne miejsce na małe trekkingi i buszowanie motorkiem po okolicy;
- (Vang Vieng) - najbardziej turystyczne miejsce w Laosie, słynące z imprez, pijackich spływów Mekongiem na dętkach i halucynogennych grzybków. Chcielibyśmy to miejsce całkowicie pominąć, ale być może będzie trzeba się tu zatrzymać, z uwagi na odległości;
- Wientian - postkolonialna stolica, wygląda na dość przyjemne miasto, dużo rzeczy do zwiedzania w okolicach miasta;
- Pętla Thakhek - czterodniowa motorowa pętla w wiejskiej scenerii zakończona zwiedzaniem epickiej jaskini.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz