Strony

niedziela, 30 października 2022

Laos i Tajlandia 2022

 

PLANOWANIE TRASY

Na samym początku marzeń o kolejnej wyprawie chciałam wrócić do północnej Tajlandii i zrobić kilkudniową pętlę motorową  a następnie przedostać się do Laosu. Kiedy jednak czytałam o postpandemicznych restrykcjach, cały czas dochodziły do mnie wieści, iż Laos wcale nie otworzy się jak sąsiednie kraje. Wobec temu pogodziłam się z myślą, iż póki co Laos jest niedostępny i opracowałam plan zwiedzania Tajlandii uwzględniający dwie motorowe pętle na północy (do Naan i Mae Hong Son) oraz przelot do Surathani i zwiedzanie Khao Sok National Park + przeprawa motorem do Krabi. Plan był już dopracowany, wobec czego zakupiłam bilety do i z Bangkoku, ale póki co wstrzymałam się z kupnem lotu na północ. Za bilety zapłaciłam ponad 6000 zł, ale niestety kurs dolara wobec złotego to jakaś masakra a mi zależało na sprawnych połączeniach bez długich przesiadek i jakiś dopłat za bagaż, dlatego wybrałam ofertę Qataru. Kiedy byłam już pewna mojego planu zwiedzania Tajlandii, nagle okazało się, że nieoczekiwanie Laos otworzył się na zaszczepionych turystów praktycznie bez żadnych restrykcji. Zaczęłam więc kombinować, czy może jednak nie przedostać się do Laosu po zwiedzeniu północy Tajlandii. Kiedy jednak próbowałam układać taki plan, coraz mocniej dochodziło do mnie, że będzie to dziki pęd i praktycznie zerowy margines błędu na jakieś transportowe wtopy i zmiany, wobec czego stwierdziłam, że musimy wybrać jeden cel - albo Tajlandię albo Laos. Ponieważ Tajlandię już zwiedziliśmy, wygrała chęć poznania czegoś nowego i zakupiłam bilety z BKK do Laosu ;). Plan na wycieczkę przed samym wyjazdem rysował się mniej więcej tak:

  1. One night in Bangkok ;) z zamiarem zwiedzenia China Town nocą (przez bliskość dworca kolejowego, z którego za grosze można dostać się na  krajowe lotnisko);
  2.  Luang Prabang - kolonialne miasto nad Mekongiem, podobno jedno z najładniejszych na świecie,  z wieloma jedzeniowymi rekomendacjami;
  3. Nong Khiaw - laotańska wioseczka nad rzeką, otoczona pięknymi view pointami, idealne miejsce na małe trekkingi i buszowanie motorkiem po okolicy;
  4. (Vang Vieng) - najbardziej turystyczne miejsce w Laosie, słynące z imprez, pijackich spływów Mekongiem na dętkach i halucynogennych grzybków. Chcielibyśmy to miejsce całkowicie pominąć, ale być może będzie trzeba się tu zatrzymać, z uwagi na odległości;
  5. Wientian - postkolonialna stolica, wygląda na dość przyjemne miasto, dużo rzeczy do zwiedzania w okolicach miasta;
  6. Pętla Thakhek - czterodniowa motorowa pętla w wiejskiej scenerii zakończona zwiedzaniem epickiej jaskini.
I to tyle, co miałam zaplanowane tak na 100%. Potem zakładałam opcję przedostania się do wschodniej Tajlandii czyli ISAN i zwiedzenie kilku miast w tym mało turystycznym rejonie (Nakhom Phanom, Bueng Kan, Udon Thani) albo przejazd dalej na południe Laosu i zrobienie kolejnej pętli w okolicach Pakse i/lub chill na wyspie Don Det w rozlewisku Mekongu. Przekraczając granicę Tajlandii w Nakhom Phanom można też busem dostać się na północ tego kraju. Tak że ta część trasy wykrystalizuje się już w drodze w zależności od naszych doświadczeń i oczekiwań.

PLANOWANIE NOCLEGÓW
 
Zabookowałam nocleg w Bangkoku a także po dwa noclegi w Nong Khiaw i Luang Prabang. Później będziemy rezerwować na bieżąco, w zależności od tego, jak ostatecznie wyglądać będzie nasza trasa.


PLANOWANIE PRZEJAZDÓW

Kupiłam lot do Laosu. W samym Laosie pewnie będziemy podróżować busami i vanami, ale rezerwować będziemy na bieżąco. Pewnie kupimy też jakiś lot na końcu albo z Wientianu albo z Nakhom Panom czy Udon Thani do Bangkoku, ale to dopiero jak wykrystalizuje się nasza trasa.

WIZY

Wiza do Tajlandii jest darmowa i wbijana na granicy, nie trzeba wcześniej załatwiać żadnych formalności. Przejście graniczne na lotnisku w Luang Prabang akceptuje e-visę i to właśnie o nią wnioskowałam przez internet. Koszt to 50$ od osoby. Wizę otrzymałam po dwóch dniach.

PLANOWANIE BUDŻETU

Przeliczyłam koszty życia na około 50$ dla dwóch osób dziennie na jedzenie, po około 30$ za nocleg i dodałam dodatkową kwotę na transport i atrakcje. Wymieniłam na dolary około 7500 złotych (1500 dolarów), co powinno starczyć na tę podróż przy minimalistycznych wydatkach. Dodatkowo podobną kwotę będę mieć na koncie Revolut i wypłacę potrzebne środki, gdy\jeśli zabrana kasa będzie się kończyć.

INNE

Ubezpieczenie podróżne wykupiliśmy w Axa, korzystając z porównywarki ubezpieczeń, biorąc pod uwagę wysokie kwoty przy kosztach leczenia i ratownictwie. Za dwie osoby zapłaciliśmy około 300 zł. Wyposażyłam apteczkę w leki przeciwbólowe, przeciwgorączkowe, urofuragin, krople na katar, leki na biegunkę, probiotyki, tabletki na ból gardła, na chorobę lokomocyjną. Standardowo kupiłam zapas jednodniowych soczewek kontaktowych. Jeśli chodzi o bank, to od jakiegoś czasu mam kartę Revolut , wzięłam też ze sobą dwie karty do polskiego banku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz