Tego dnia z rana łazimy sobie jeszcze po forcie, a około 14:00 ruszamy na stację kolejową, żeby dostać się do Colombo a następnie do Negombo. Podróż pociagiem jest super przyjemna, bo trasa wiedzie w dużej części tuż przy brzegu oceanu i możemy podziwiać lokalne plaże i przyrodę. Ciekawie robi się też na przedmieściach Colombo, gdzie z okien roztacza się widok na olbrzymie slumsy-blokowiska. W Colombo łapiemy tuktuka do Negombo - pan jest cwaniakiem i próbuje ostatecznie wyłudzić od nas większą kwotę niż tę na którą się umawialiśmy, ale zbywamy go. To chyba drugi raz na Sri Lance, kiedy kierowca próbuje nas naciągnać i drugi raz dzieje się to na trasie Colombo-Negombo... Pozostali kierowcy byli super mili i nie kombinowali z wynegocjowanymi cenami.
W Negombo znajdujemy całkiem przyzwoity hotel tuż przy plaży i z basenem, ale nie korzystamy ani z plaży ani z basenu ;) Ten i kolejny dzień spędzamy na chillowaniu w restauracjach przy dobrej rybce, spacerach i zakupach pamiątek. Negombo to chyba najbardziej turystyczne miejsce, jakie zwiedziliśmy na Sri Lance - z wielkimi resortami i drogimi fancy knajpkami. Na 1-2 dni przed wylotem wydaje się przyjemniejszą opcją niż zatłoczone Negombo, ale raczej daleko temu miejscu do prawdziwej Sri Lanki.
Tuktukiem docieramy na lotnisko i bez problemu przechodzimy odprawę. W Polsce czeka nas już tylko test na COVID-19 na lotnisku i po otrzymaniu negatywnych wyników, możemy wsiadać do pociągu i ruszać do Bydgoszczy.
Tytułem podsumowania, muszę stwierdzić, iż gdyby nie sytuacja pandemiczna, pewnie nie odwiedzilibyśmy drugi raz Sri Lanki. Po tym pobycie utwierdziliśmy się w przekonaniu, że Tangalle to najbardziej rajska plaża na świecie i na pewno kiedyś tu wrócimy (może przy okazji Indii, kto wie...). Oby nie straciła swojego charakteru. Miło wspominam też nadmorskie Trincomalee, pewnie w dużej mierze przez nasz cudowny pensjonat. Żałuję, że i tym razem nie odwiedziliśmy północy, ale przez nasz uczelniany plan zajęć zdalnych woleliśmy wybrać bardziej chillowe miejsce do zaszycia się na kilka dni. Zauroczyło mnie totalnie Mihintale i miło było wrócić do Ella, choć żałuję, że śmiesznym trafem trafiliśmy nie do tego hotelu, dla którego tam wróciliśmy ;) Nic nie stracicie jak pominiecie zwiedzanie Anuradhapury, Colombo i Galle, choć jak macie więcej czasu, to można się tam udać.
KOSZTY:
- obiad w Galle w eleganckiej restauracji z widokiem na fort- 4895 LKR
- bilety na 2 klasę pociagu z Galle do Colombo - 2x240 LKR
- tuktuk na stację - 200 LKR
- tuktuk Colombo-Negombo - 2000 LKR
- 3 noce w Oasis Beach Resort - 12000 LKR
- dwa piwa - 1100 LKR
- śniadanie w turystycznej restauracji - 2500 LKR
- sklep (przyprawy, herbaty) - 5944 LKR
- 4 puszki herbaty - 2208 LKR
- zakupy w lokalnej galerii sztuki (obraz, rzeźba) - 4450 LKR
- dwie mrożone kawy i dwa kawałki ciasta w fancy kawiarni - 760 LKR
- kolacja w restauracji przy plaży 4 dania i napoje - 5445 LKR
- tuktuk na lotnisko - 800 LKR




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz