Strony

wtorek, 7 grudnia 2021

Dzień 1 i 2: Przylot i zwiedzanie Colombo ( 6 i 7 grudnia 2021)

Wycieczkę zaczynamy tym razem wcześniej i już 5 grudnia jedziemy pociągiem do Warszawy, aby tam przenocować. Pociąg ma jedyne 4 godziny opóźnienia i do hotelu docieramy po 23:00... Wybieramy hotel B&B Warszawa-Okęcie zlokalizowany jakieś 5 minut taksówką od lotniska.

6 grudnia pojawiamy się na lotnisku 4 godziny przed lotem, ale stanowiska odprawy Qatar ruszają dopiero na około 3 godziny wcześniej. Przy odprawie musimy pokazać certyfikaty szczepień, testy PCR na koronawirusa i kod QR z lankijskiej deklaracji zdrowia. Samolot startuje punktualnie, potem krótka przesiadka w Doha i nad ranem, punktualnie około 8:00 lądujemy w Colombo. Na lotnisku musimy ponownie okazać dokumenty "covidowe", wymieniamy całą gotówkę, którą mamy (1500 dolarów na 304500 LKR i decydujemy się na taksówkę do Colombo. 

Około godziny 12:00 checkinujemy się w naszym hotelu - Hotel Shalimar. Jest to wielki hotel zlokalizowany w starym budynku w stylu kolonialnym. Czasy świetności ma już dawno za sobą i wymaga generalnego remontu, ale trzeba przyznać, ze ma klimat ;) Nasz pokój jest wielki i czysty, ma sprawnie działającą klimatyzację, więc na jedną noc jest jak znalazł.  Postanawiamy przespać się kilka godzin a około 14:30 ruszamy na małe zwiedzanie stolicy Sri Lanki.

Po drodze kupujemy kartę SIM (na mieście wychodzi zdecydowanie taniej niż na lotnisku) a także idziemy na stację kolejową Colombo Fort, żeby ogarnąć transport na kolejny dzień do Anuradhapura. Przez covid pociągi są znacznie ograniczone i lepiej na stacji dowiedzieć się, jaki jest aktualny rozkład - ten na stronie lankijskich kolei może być nieaktualny. Trafiamy do biura informacji i okazuje się, że do kupna biletów musimy okazać paszporty a bilety na drugą klasę są numerowane - to też nowość, dla nas bardzo wygodna. Jak się jednak okazuje, obowiązuje tylko w Colombo - na innych stacjach, które odwiedzimy w trakcie późniejszej podróży są takie same zasady jak przed pandemią - czyli nie trzeba paszportów i nie ma numerowanych miejsc ;).

Jeśli chodzi o zwiedzanie to polecana jest przede wszystkim dzielnica Pettah i tam też sie udajemy. Są godziny szczytu, wszędzie jest pełno ludzi, chodniki pełne są straganów, panuje straszny hałas - oj, trochę tęskniłam za tym vibe'm szalonych azjatyckich miast ;) Po około 2 godzinnym obchodzie miasta bierzemy tuktuka do promenady Galle Faced Beach. Wygląda ona na fajne miejsce do pochillowania, ale niestety, pewnie z powodu pandemii nie ma tu zbyt wielu ludzi ani straganów ze streetfoodem. Oglądamy zachód słońca i łapiemy tuktuka do hotelu. W hotelu zamawiamy kolację - jest mocno średnia, ale to Sri Lanka, więc nie oczekujemy cudów ;) Około 21:00 idziemy spać, bo około 5:00 czeka nas pobudka i dalsza droga. Mieliśmy zamiar odwiedzić jeszcze tzw. Slave Island, gdzie znajduje się wyglądający przyjemnie na zdjęciach park, ale z tego co widzimy w googlemap jest juz zamknięty...

Podsumowując - Colombo raczej nie zostanie moim ulubionym miastem, nie ma tu zbyt wiele do zobaczenia i bez żalu można to miejsce pominąć w planie wycieczki  i chyba jednak lepiej czas po locie samolotem spędzić w dużo przyjemniejszym Negombo.
 








Koszty:
  • wymiana w kantorze - 150 dolarów na 304500 LKR
  • taksówka z lotniska przez autostradę - 3500 LKR
  • jeden nocleg w Hotelu Shalimar (pokój dwuosobowy typu deluxe) - 5525 LKR (rezerwacja przez booking, płatność w gotówce na miejscu)
  • karta SIM Dialog + 10 GB doładowanie - 950 LKR
  • tuktuk na Galle Faced Beach - 400 LKR
  • duza woda  na Galle Faced Beach - 150 LKR
  • kolacja  w hotelu (kotthu, smażony ryż, sok, piwo) - 1778 LKR

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz