Strony

sobota, 21 marca 2020

Dzień 9: Haputalle - Tangalle - ucieczka na rajską plażę Rekawa! (21 grudnia 2019)

Rano pogoda jest już zdecydowanie lepsza niż poprzedniego dnia, ale przyniesione przez gospodarzy pranie zgodnie z zapowiedzią okazuje się wilgotne. Decydujemy się więc na zaplanowaną wczoraj ucieczkę nad morze ;) Z Haputalle musimy dostać się do Bandarawela (jakieś 10 km) i tam złapać direct bus do Matary. Do Bandarawela można jechać autobusem albo tuktukiem. Wybieramy tuktuka i po około 30 minutowej jeździe z o dziwo, żoną naszego gospodarza, trafiamy na dworzec (Bandarawela Bus Stand) w tej właśnie miejscowości. Około 8:30 wsiadamy przez wskazanego przez naszą kierowczynię busa i ruszamy do Tangalle. Jazda początkowo jest całkiem przyjemna, w busie nie ma szczególnego tłoku, jedziemy też przez Ella czyli miejscowość, do której docelowo mieliśmy dziś trafić i widoki, jakie tam widzimy są tak piękne, że obiecujemy sobie, że jednak musimy tu jeszcze wrócić. Im bardziej zbliżamy się do celu, tym pogoda robi się lepsza! Wraca nam optymizm! Ostatnia godzina jazdy jest dosyć ciężka, gdyż  wsiada dość dużo ludzi a pojazd krąży po małych wioskach, co chwilę zjeżdżając z głównej drogi. Po około 4 godz. jesteśmy w Tangalle! Do naszego homestay'u mamy niecały kilometr, więc idziemy pieszo! 

Ananda Homestay to naprawdę fajne miejsce! Warunki tutaj są co prawda bardzo basikowe, w pokoju mamy łóżko i wieszak oraz prostą łazienkę, nie mamy klimy i ciepłej wody. Mieszkacie też w zasadzie w wydzielonej części domu lokalnej rodzinki, więc musicie się liczyć z hałasem i dzieciarnią pod drzwiami ;) Jest tu za to bardzo czysto, nie uświadczamy żadnych robali ani komarów a największą zaletą Anandy jest lokalizacja!!! Do głównej plaży mamy jakieś ... 50m? Przemiłej gospodyni oddajemy nasze rzeczy do prania, wywieszamy na dworzu te wilgotne, zabrane z Haputale i od razu w lepszych nastrojach ruszamy na plażę!!! Na pierwszy ogień tuńczyk, rice and curry i zimne piwko w knajpce tuż przy brzegu:






Zaraz po obiedzie ruszamy na długi spacer do pobliskiej miejscowości Rekawa. Jest tu po prostu obłędnie!!! Całą trasę (kilka kilometrów) idziemy szeroką, długą i co najdziwniejsze totalnie pustą plażą.  A trzeba dodać, że jest to plaża  typowo rajska - z idealnie pochylonymi palmami, jak z obrazka!!! Nabieramy też ochoty na morskie kąpiele i raz po raz idziemy poskakać po falach. Kąpiele na Sri Lance są dosyć niebezpieczne, gdyż istnieją tu liczne prądy wodne, które będą próbować ściągnąć Was daleko od brzegu. Trzeba bardzo uważać i nie oddalać się, mimo iż woda wydaje się płytka! My bawimy się świetnie, woda jest cieplutka a pogoda idealna! Po naszym wyziębnięciu i przemoczeniu z poprzedniego dnia nie ma już śladu. Nie jesteśmy fanami wakacji na plaży, ale ten beztroski dzień, spędzony na spacerowaniu brzegiem był nam z pewnością potrzebny dla podniesienia morale ;)











Wieczór spędzamy w kolejnej knajpce przy plaży, jedząc lokalny przysmak kottu, pijąc piwko i koktajle i chillując na hamakach pod kokosowymi palmami. Ceny tu są wyższe niż w centralnej części wyspy, ale i tak jest dosyć tanio. 

Totalnie nie rozumiem, czemu miejscowość z taką długą i szeroką plażą nie jest oblegana przez turystów i czemu to rajskie wybrzeże nie zostało pokryte siecią resortów... Znajdziecie tutaj tylko pojedyncze ośrodki z nielicznymi chatkami przy plaży... To naprawdę raj na Ziemi! Pozostaje mieć tylko nadzieję, że Tangalle takie pozostanie i nie skomercjalizuje się jak okoliczne miejscowości. Nie spodoba się tutaj miłośnikom imprezowni, dyskotek i barów, bo to w zasadzie wioska. Jeśli kiedyś będę już tak zmęczona, że zapragnę jechać na stacjonarne wakacje przy plaży, bez włóczenia się i tułaczek, to z pewnością tutaj powrócę! Sama plaża nie ma chyba nazwy, na jej końcu znajduje się Rekawa Beach i mimo iż na mapie nie jest zaznaczona, zajmuje całą drogę z Tangalle z rejonów Ananda Homestay do Rekawy i nie trzeba iść ulicą, tylko cały czas spaceruje się po piasku wśród tych obłędnych widoków. W Rekawie wieczorem urządzane są obserwacje żółwi składających jaja na plaży, ale my akurat nie mamy ochoty stresować zwierząt w ich naturalnym środowisku i odpuszczamy sobie tę atrakcję.

Wydatki:

  • pranie w Haputale - 200 LKR za torbę rzeczy
  • tuktuk z Haputalle do Bandarawela 10 km - 500 LKR
  • bus z Bandarawela do Tangalle 257 LKR x 2 = 514 LKR
  • 2 noclegi w Ananda Homestay - pokój podwójny z prywatną łazienką 17$ (za dwie noce!!!) przez booking.com, płatne gotówką w obiekcie około 3200 LKR
  • pranie w Tangalle w homestayu - około 600 LKR za dwie torby
  • obiad w restauracji na plaży: rice and curry, tuńczyk z frytkami, dwa duże piwa Lion - 3080 LKR
  • kawa, dwie lime sody, mango shake w kawiarni przy resorcie na plaży - 2000 LKR
  • kolacja: frytki, kottu z jajkiem, 3 piwa - 3000 LKR


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz