Strony

poniedziałek, 23 marca 2020

Dzień 10: Tangalle - Silent Beach i Goyambokka Beach (22 grudnia 2020)

Pogoda w Tangalle jest cudowna i ani przez moment nie żałujemy, że nie zdecydowaliśmy się zostać w górach dłużej. Tego dnia postanawiamy odwiedzić dwie mniejsze, położone w zatoczkach plaże - Silent Beach (Amanwella Beach)  i Goyambokka Beach.

Najpierw idziemy do miasteczka na śniadanie - trafiamy do lokalnej piekarni, położonej blisko dworca autobusowego. Na Sri Lance nie ma tyle typowego street foodu, co w Azji Płd-Wsch i na śniadania miejscowi wybierają tego typu miejsca. Można tu kupić bułki, pieczywo, ale też zwijane na miejscu rotti czy samosy, często oferowany jest też bufet z rice and curry. Do tego można zamówić kawę i herbatę. Bartek wybiera właśnie rice and curry a ja kilka snacków - mojego ulubionego pączka na ostro, rotti z jajkiem i zawijane rotti z warzywami.


Po śniadaniu chcemy się dostać najpierw do położonej dalej Silent Beach, ale droga nie jest jakoś szczególnie przyjemna - prowadzi niestety miastem a nie plażą jak poprzedniego dnia - do tego mamy do przejścia około 5 km..., dlatego po jakiś 2 km bierzemy tuktuka. Ceny są naprawdę spoko i za dojazd płacimy 300 LKR. Umawiamy się też z miłym panem, że jeśli będziemy chcieli stąd wracać, to zadzwonimy po niego i w tej samej cenie zabierze nas do naszego pensjonatu.  



Silent Beach jest oczywiście dużo mniejsza plaża koło naszego domku, ale trzeba przyznać, że jest niezwykle urokliwa i robimy sobie tu dużo "rajskich" zdjęć ;) . Jest tu też dosyć pustawo. Można znaleźć tu kilka restauracji i kawiarenek  - ceny są już dosyć spore. Spędzamy tu około dwie godziny, na zmianę spacerując, pluskając się w wodzie i pijąc szejki.










Około południa zaczyna robić się nieznośnie gorąco, więc dzwonimy po pana i wracamy do siebie. Wynurzamy się dopiero około 15:00 i udajemy się na spacer do Goyambokka Beach. Po drodze mijamy też miejsce oznaczone jako Tangalle Beach - pamiętajcie jednak, że nie jest to główna plaża w mieście, miejsce to jest małe, brzydkie, położone w zasadzie w centrum przy ruchliwej ulicy i totalnie zatłoczone przez lokalsów. Spokojny spacer do celu zajmuje nam około godziny. Na głównej plaży Goyambokka jest dużo turystów z pobliskich resortów i cała zawalona jest leżakami, można jednak przejść dalej, wspiąć się na skałki i przejść przez knajpkę o nazwie "Think Club" i za nim znajdziecie urokliwą, znaną z insta zdjęć zatoczkę. Jest bardzo mała i w zasadzie służy głównie do robienia zdjęć, bo nie ma tu szczególnie dużo miejsca do odpoczynku ;) Nie ma tu jednak innych ludzi. Robimy sobie plażowe fotki, a resztę wieczoru spędzamy w "Think Club", patrząc na ocean i pijąc herbatkę i colę ;) Btw, chcieliśmy zamówić jakieś szejki czy piwo, ale prawie niczego tu nie mieli ;) Mimo wszystko to spoko miejsce do pochillowania, mają w ofercie też kilka pozycji jedzeniowych, ale bardzo drogich :)










Około 17:00 zbieramy się, przy wyjściu z plaży na ulicę znajdujemy tuktuka i jedziemy w naszą okolicę. Resztę wieczoru spędzamy w knajpce na plaży blisko nas, jedząc pysznego tuńczyka i pijąc piwko.

Goyambokka i Silent Beach to fajne miejsca na wycieczkę, by porobić sobie ładne fotki, ale dużo większe wrażenie zrobiła na nas plaża prowadząca z Tangalle do Rekawy - głównie przez swoją szerokość i długość. Goyambokka i Silent są jednak dużo, dużo mniejsze i nawet przy umiarkowanej ilości turystów mogą wydawać się zatłoczone. Pan z tuktuka pokazywał nam fotki jeszcze innych takich właśnie małych plaż w zatoczkach, które polecał, więc jest tutaj co oglądać. Można też udać się do położonej kilkanacie km od Tangalle Mulgirigala Rock Temple (tuktukiem albo skuterkiem), ale my chwilowo mieliśmy ochotę tylko na relaks i pominęliśmy zwiedzanie ;)

Podsumowując naszą wizytę w Tangalle, muszę przyznać, że jestem pod mega wrażeniem tego miejsca. To przedziwne, że miejscowość z takimi plażami świeci pustkami i nie ma tu zbyt wielu turystów ani sieciowych resortów... 40 km dalej, w Mirissie, którą odwiedzimy następnego dnia, turyści cisną się na jakieś 50 razy mniejszej, wąskiej plaży... Totalnie tego nie rozumiem, ale mam nadzieję, że miejsce to pozostanie nieodkryte i puste jeszcze przez wiele lat ;)


Wydatki:

  • rotti i pączki na śniadanie 3 sztuki - 160 LKR
  • rice nad curry  + dwie kawy - 410 LKR
  • tuktuk na Silent Beach - 300 LKR
  • soki na Silent Beach x 3 - 1500 LKR
  • tuktuk z Silent do miasta - 300 LKR
  • woda 1,5 l w sklepie - 50 LKR
  • herbata i cola na Goyambokka - 400 LKR
  • duzy Red Bull w sklepie - 490 LKR
  • tuktuk z Goyambokka do miasta - 350 LKR
  • kolacja w knajpce na plaży: devilled tuna, tom yum, piwo, kawa, mago juice, lime soda - 3500 LKR

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz