Strony

czwartek, 20 lutego 2020

Dzień 4: Habarana - Sigiryija i wejście na Pidurangala Rock (16 grudnia 2019)

Dzień rozpoczynamy od śniadania - tym razem dostajemy string hoppersy czyli tradycyjne śniadaniowe placki zrobione z makaronu ryżowego, omlety i ... suche tosty z margaryną i cukrem :/ Muszę przyznać, że śniadaniowe zestawy w Disna nie zachwycają...

Około 9:00 ruszamy na drogę złapać autobus - musimy dojechać do miejsca o nazwie Inamaluwa lub inaczej Sigiryia Junction, które znajduje się około 12 km od Disny, w stronę Dambulla. Po opuszczeniu autobusu zobaczycie kilka tuktuków, które za 400 LKR zawiozą Was kolejne 10 km pod Lwią Skałę w Sigiryja. Można też złapać tutaj kolejny autobus - przystanek znajduje się na samym poczatku drogi na Sigiryję, bez problemu go znajdziecie. My początkowo udajemy się na przystanek, ale po kilku minutach zaczepia nas kierowca, który mówi, że i tak wraca do domu do Sigiryji, więc zawiezie nas tam za 200 LKR (około 4 zł) - zgadzamy się i po kilku minutach jesteśmy pod Lwią Skałą.


Sigiryija to totalna wioska, ale jest tu dużo malowniczo położonych guesthousów i kilka restauracji dla turystów oraz jakieś sklepy z pamiątkami itp, więc jak chcecie się zaopatrzyć w magnesy, breloczki czy kubki to jest to dobre miejsce. Większość turystów traktuje też właśnie to miasteczko jako bazę wypadową do zwiedzania Trójkąta Kulturalnego - nie można odmówić tej miejscowości uroku, jest zdecydowanie bardziej sielankowa niż Habarana ale też mniej lokalna.

W Sigiryija można wejść na Lwią Skałę czyli właśnie Sigiryjię albo na Piduranagala Rock. Ta pierwsza to zabytkowa forteca, znajdują się tu różne malowidła, rzeźby itp, więc ma większą wartość dla miłośników historii - przyciąga wielu turystów i zorganizowane chińskie wycieczki. Do tego wejście kosztuje 30$, więc my decydujemy, że nie będziemy na nią wchodzić i udajemy się kilometr dalej pod Pidurangala Rock. Tutaj za bilet wstępu zapłacicie 500 LKR czyli jakieś 3,5 $. Wycieczka zaczyna się od wejścia na obszar świątyni - musicie więc mieć ze sobą coś do zakrycia nóg i ramion. Po przejściu przez świątynię możecie już się rozebrać ;) 





Po drodze mijamy największą podobno na świecie rzeźbę Buddy wykonaną z cegiełek (???) i robiące wrażenie punkty widokowe.





Wejście nie jest jakieś długie ani trudne (mniej niż pół godziny, jak widzicie, wchodziłam jak lokalsi - w klapkach), choć tuż przed szczytem trzeba poprzeciskać się i powspinać na skały, więc część osób o obniżonej sprawności albo bardzo otyłych  może mieć z tym problem. Tworzy się tutaj niewielki korek, spowodowany piszczącymi lokalnymi dziewczynami, które boją się wspiąć na skałki i lokalni chłopcy muszą im pomagać. Ogólnie lokalni chłopcy są bardzo pomocni, bo równie chętnie pomagają mi, choć wcale tej pomocy nie potrzebuję ;) Po tym krótkim trudniejszym odcinku, wychodzicie prosto na bajkowy widok na Lwią Skałę... Trzeba przyznać, że robi wrażenie - podczas forumowych sporów o to, która skała jest lepsza, wielu zwolenników Pidurangali podkreśla, że największą atrakcją Sigiryji jest właśnie widok na nią a nie skała sama w sobie;) Szczyt jest płaski i ma dużą powierzchnię, można sobie znaleźć jakieś miejsce z dala od innych osób i pochillować dłuższy czas. Niektórzy podobno decydują się zostać tutaj na noc, by obejrzeć wschód słońca.






Z perspektywy czasu żałuję, że nie weszliśmy także na Sigiryję - myślę, że spodobałaby mi się dużo bardziej niż  np. safari, więc gdybym miała cofnąć czas, chętnie zobaczyłabym obie skały. Na Pidurangali jest zdecydowanie mniej turystów, ale nie liczcie, że będziecie tu sami - od kilku lat dużo się o tym miejscu pisze jako o tańszej alternatywie dla Lion Rock, więc masa osób wybiera ten właśnie trekking. Na Lwiej Skale z kolei nie widziałam tylu turystów, ilu spodziewałabym się zobaczyć po tym, co pokazywano na filmikach z internetu - nie było tam żadnych korków itp... Może ma to związek z zamachami i z tym, że ogólnie na Sri Lance jest obecnie dużo mniej turystów niż jeszcze rok czy dwa lata temu.

Po zejściu z Pidurangali udaliśmy się w najbliższe Sigiryji miejsce, gdzie można było złapać ją na zdjęciu z w miarę bliska ;) Takie cebulackia fotka osoby, która chce oszczędzić 30 dolców ;)

Potem idziemy coś zjeść - Bartek zamawia zupę z dyni i rice and curry a ja kottu czyli siekane naleśniki z warzywami:



Następnie udajemy się do miejsca oznaczonego jako Main Bus Stand i tam wsiadamy w czerwony autobus, który wskazują nam kierowcy, jedziemy do Inamaluwa, gdzie przesiadamy się w zapakowany do granic możliwości bus w stronę Habarana (każdy bus dojedzie do Habarana z tego miejsca). Dojeżdżamy do samego miasta i włóczymy się jakąś godzinkę, szukając jakiś fajnych miejsc, ale trzeba przyznać, że za dużo tu nie ma. Nie ma tutaj też żadnych turystów, jest bardzo lokalnie. Pod wieczór wracamy pieszo około 1,5 km do Hiriwadunny na kolację (czyli rice and curry ;)). Zostajemy też zaproszeni na przyjęcie urodzinowe gospodarza domu - jest tort, śpiewanie sto lat i dużo konfetti ;) Potem ja idę spać, a Bartek zostaje ze znajomymi gospodarzy i raczy się lokalnym trunkiem czyli arakiem ;)

Podsumowując - Sigiryija wydaje mi się najciekawszą atrakcją w lankijskim Trójkącie Kulturalnym (Sigiryija - Polonnaruwa - Dambulla), jednak nie jest to coś niesamowitego ;) Jasne, zdjęcia z Pidurangali robią wrażenie i zbierają dużo lajków na insta, ale jeśli macie mało czasu na Sri Lankę, to właśnie ten obszar pominęłabym w planie wycieczki. Tak jak pisałam - dość mocno żałuję, że kasy z safari nie przeznaczyłam na bilet wstępu na Lwią Skałę, bo myślę, że też jest warta zobaczenia i byłaby dla mnie większą frajdą niż jazda po błocie, w pogoni za słoniami...


Wydatki:
  • bus do Inamaluwa z Hiriwaduna - 25 LKR/os x 2 = 50 LKR
  • tuktuk z Inamaluwa do Sigiryji w promocji - 200 LKR (normalnie 400)
  • bilet wstępu do Pidurangala Rock - 500 LKR/os x 2 = 1000 LKR 
  • obiad: zupa, kottu, rice and curry, dwie herbaty, dwa piwa - 2140 LKR (kottu i curry po 400, piwo po 450 LKR)
  • bus Sigiryija - Inamaluwa - 23 LKR/os x 2  = 46 LKR
  • bus Inamaluwa - Habarana - 37 LKr/os  x 2 = 73 LKR
  • herbata w ładnej kawiarni w Habarana - 150 LKR
  • shake mango - 300 LKR 
  • kolacja w Disna - 8$ wraz z herbatą
  • 2 piwa w Disna - 2x2$ = 4$
  • woda 1,5 l + 0,7 l w markecie - 120 LKR


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz