PLANOWANIE TRASY
W zeszłym roku po raz pierwszy od trzech lat Boże Narodzenie spędzaliśmy z rodziną w Polsce. Kiedy obżarci do nieprzytomności musieliśmy pozować do trzydziestego takiego samego zdjęcia przy choince, Bartek znudzony szepnął mi na ucho "a mogliśmy być na Sri Lance..." ;) W tym też momencie obiecałam sobie, że kolejne święta spędzę właśnie na mojej wymarzonej zielonej wyspie.
W międzyczasie Sri Lanka padła ofiarą pamiętnych ataków terrorystycznych podczas Wielkanocy, więc przez moment wahaliśmy się, czy nie zmienić planów, kiedy jednak dowiedzieliśmy się, że LOT od listopada wprowadza bezpośrednie loty do Colombo decyzja zapadła i w prezencie na trzecią rocznicę ślubu, w maju, sprawiliśmy sobie bilety na Cejlon.
Cena nie była może szczególnie atrakcyjna (około 5000 zł za dwie osoby), ale zależało mi na bardzo konkretnym terminie, tak by maksymalnie wykorzystać wolne świąteczne dni i nie musieć szukać zastępstw do pracy ;)
Z racji tego iż nasz wyjazd miał być nieco krótszy niż poprzednie (16 dni) nie mieliśmy zbyt dużego pola do popisu i zaplanowaliśmy trasę szlakiem głównych atrakcji. Chcieliśmy zobaczyć słynny Trójkąt Kulturalny, odbyć kilka górskich trekkingów w otoczeniu herbacianych pól i ponieważ od czasu Koh Phi Phi nie byliśmy w zasadzie na takich typowo rajskich plażach, zostawiliśmy sobie kilka dni na wypoczynek pod palmami. Nasz plan przed wyjazdem wyglądał następująco:
1. Habarana - przejazd od razu po wylądowaniu, jako baza wypadowa do zwiedzania Trójkąta Kulturalnego (Pollonaruwa, Dambulla, Sigirija) + ewentualnie safari w Minneryja Park (jakoś nie miałam szczególnego parcia na tę atrakcję)
2. Hatton - trekking na Adam's Peak
3. Haputale - trekking na Lipton's Seat i Horton Plains
4. Ella - trekkingi na Ella Rock i Little Adam's Peak
5. Tangalle - zdjęcia idealnie pochylonych palm wzdłuż linii brzegowej i obietnica ciągnących się kilometrami pustych plaż przekonała mnie do tego miejsca
6. Mirissa - dobra, przyznaję, wpisałam ją na trasę tylko po to, by zrobić sobie instagramowe foto na słynnym Coconut Tree Hill ;)
7. Galle - wstępnie, ale nie byłam pewna, czy tego miejsca ostatecznie nie pominiemy
8. Negombo - miasto najbliżej lotniska, must see: rejs po kanałach czyli to co tygryski lubią najbardziej :)))
PLANOWANIE NOCLEGÓW
Początkowo miałam zupełnie nie bookować miejsc noclegowych, ale jednak nie mogłam się powstrzymać przed buszowaniem po stronach typu booking czy agoda i ostatecznie zarezerwowałam jakieś 75% miejsc, ale wszystkie z możliwością odwołania rezerwacji w dniu planowanego przyjazdu, tak by nie czuć się niczym ograniczonym. Noclegi z reguły kosztowały około 15-20 dolarów za nockę za pokoje z prywatną łazienką w pensjonatach ocenianych na co najmniej 8.5/10 (w Azji 8.5 to takie 6 w Europie, z doświadczenia wiem, że niżej oceniane guesthousy to zazwyczaj straszne norska ;))
PLANOWANIE PRZEJAZDÓW
Braliśmy pod uwagę wypożyczenie tuk-tuka i samodzielne przemierzanie dróg Cejlonu, jednak uznaliśmy, że dwa tygodnie to trochę za mało i większość czasu spędzilibyśmy w drodze. Jeśli Sri Lanka nam się spodoba to pewnie wrócimy tu na dłużej i poeksplorujemy mniej turystyczną północ i wschód właśnie w ten sposób.
Na Sri Lance bardzo dobrze rozwinięty jest lokalny transport autobusowy. Przejazdy kosztują grosze a autobusów jest podobno pełno - nie ma za to takich typowo turystycznych agencji oferujących VIP-busy dla białasów ;) Białasy, które nie chcą korzystać z dobrodziejstw lokalnych pksów decydują się zazwyczaj na wynajęcie prywatnego kierowcy. My zamierzaliśmy kierowcę wynająć na trasę z lotniska do Habarana, by szybko po podróży dostać się do pierwszego punktu na naszej mapie (można też skorzystać z aplikacji Pick Me - lankijskiego odpowiednika tuk tuka), z Habarana do Hatton dostać się lokalnym autobusem a z Hatton do Haputale przejechać słynnym pociągiem, z okien którego roztaczają się podobno najpiękniejsze widoki na pola herbaty. Większość turystów wybiera dłuższą trasę z Kandy do Ella, ale ponieważ opinie są skrajne (od "było pusto, mnóstwo miejsca" do "przez całą drogę stałam i nic nie widziałam") postanowiliśmy nie ryzykować i 8 godzin podróży zamienić na 4 ;) Pól herbaty i tak mieliśmy się naoglądać w Haputale :). Z Ella na wybrzeże mieliśmy dostać się busem, a trasę po nadmorskich miejscowościach pokonywać pociągiem z widokiem na ocean.
WIZY
Po zamachach w ramach zachęcenia turystów do wizyty na Sri Lance, wizy zostały zniesione - wjazd do Sri Lanki póki co jest dla Polaków darmowy a o pozwolenie można aplikować albo na rządowej stronie albo już na lotnisku. My zaaplikowaliśmy przez stronę i po kilku godzinach dostaliśmy zwrotnego maila. Nie trzeba nic drukować ani zapisywać w telefonie, wszystko będzie w systemie na lotnisku po waszym przylocie. Wcześniej wizy kosztowały coś około 35-40$.
PLANOWANIE BUDŻETU
Porównując ceny na booking ustaliłam, że na noclegi wydamy około 1000 zł, na jedzenie przy budżecie około 30$ dziennie jakieś 1800 zł, na atrakcje około 1200 - bilety wstępu, safari i tego typu atrakcje są na Sri Lance dość dużym kosztem. Na transport wyliczyłam około 500 zł, z czego połowę miała stanowić taksówka z lotniska do Habarana. Razem dawało nam to 4500 zł. Ponieważ brałam pod uwagę, że mogę wykupić osobną ciężarówkę z herbatą, zdecydowaliśmy dla bezpieczeństwa uzbierać łącznie około 6000 zł, czyli zachowaliśmy zapas 1500 zł na pamiątki i nieprzewidziane wydatki ;)
INNE
Ubezpieczenie podróżne wykupiliśmy w Alianz, korzystając z porównywarki ubezpieczeń, biorąc pod uwagę wysokie kwoty przy kosztach leczenia i ratownictwie. Za dwie osoby zapłaciliśmy około 200 zł. Wyposażyłam apteczkę w leki przeciwbólowe, przeciwgorączkowe, urofuragin, krople na katar, leki na biegunkę, probiotyki, tabletki na ból gardła, na chorobę lokomocyjną. Standardowo kupiłam zapas jednodniowych soczewek kontaktowych. Jeśli chodzi o bank, to od jakiegoś czasu mam kartę Revolut (na Sri Lance bez prowizji można wypłacać z niej środki w Bank of Ceylon i People's Bank), wzięłam też ze sobą dwie karty do polskiego banku, oczywiście wcześniej zastrzegając na infolinii, że będę korzystać z bakomatów na Sri Lance, tak by nie zablokowano mi wypłat. Przed wyjazdem wymieniłam złotówki na 800 dolarów w gotówce a resztę pieniędzy postanowiłam zostawić na koncie. Jeśli chodzi o prawo jazdy to na Sri Lance oprócz międzynarodowego należy mieć też lankijskie papiery - można wyrobić je w ciągu dwóch dni w Colombo bądź też zlecić to jakiejś wypożyczalni tuktuków czy aut. My oczywiście pojechaliśmy standardowo tylko z polskim ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz