Strony

czwartek, 28 lutego 2019

Dzień 21: Sukhothai - Ayutthaya: powrót do świątyń! (28 lutego 2019)

Punktualnie o siódmej podjeżdża po nas zamówiony dzień wcześniej w recepcji tuk-tuk i ruszamy w stronę New Sukhothai, gdzie znajduje się dworzec autobusowy. Co ciekawe, nasz pan tuk-tukarz podjeżdża po nas elektryczna wersją tuk tuka (takie mogą jeździć po Centralnej części Strefy Archeologicznej) i zaczynamy się obawiać, że godzina nam nie starczy na przejechanie tych 12 kilometrów - pojazd porusza się jakieś 10 km na godzinę ;) W połowie drogi trafiamy na dom naszego kierowcy, gdzie zmienia on środek transportu na taki, który sprawia wrażenie... wózka na jedzenie (taki typowy z jakiego w Tajlandii wydają zupę na marketach) i umieramy po prostu ze śmiechu, że takim wehikułem jeszcze nie jechaliśmy, ale przynajmniej trochę przyspieszamy :)

Na stację dojeżdżamy punktualnie, czego nie można powiedzieć o naszym autobusie - kiedy nie pojawia się pół godziny po wyznaczonym czasie zaczynamy nerwowo dopytywać w okienkach informacji, co się dzieje, ale to jest Azja - nikt nie rozumie, o co nam chodzi i czemu właściwie mamy problem - wszak to dopiero pół godziny opóźnienia;)

W końcu nasz bus przybywa i możemy ruszyć w drogę. Po drodze mamy kilka przerw - z dwie na masowanie naszego kierowcy, który chyba nie domaga i kiedy tylko trafia na jakąś większą stację wzywane są posiłki do stawiania go na nogi i jedną na jedzenie - okazuje się, że nasz bilet zawiera voucher na dwa rodzaje posiłku w przydrożnym foodcourcie - to dość popularna sprawa w Tajlandii. Duża ilość operatorów busów ma umowy z takimi właśnie miejscami na trasie i często w cenie biletu dostaniecie też posiłek.  Takie  foodcourtowe żarcie to zazwyczaj jakiś ryż czy makaron z warzywami, ale z reguły jest smaczne i tak jest też tym razem :) Dodatkowo kuszę się  na loda. Po drodze mijamy  miejscowość, do której przyjazd przez chwilę uwzględniałam przy planowaniu trasy  - Kamphaeng Phet - znajduje się tu Historical Park z  ruinami i posągami Buddy, które możemy obserwować z okna autobusu a samo miasto wygląda na mniejszą dziurę niż Sukhothai. 



Po jakiś sześciu godzinach jazdy docieramy w końcu do autostrady w okolicy Ayutthaya, gdzie wysiadamy. Trochę się obwialiśmy, że będzie to przystanek po środku niczego i czekać nas będzie 5 km spaceru, ale na szczęście okazuje się że jesteśmy przy jakimś centrum handlowym i z tego, co widzę jeżdżą stąd nawet jakieś mini busy do centrum. Nam nie chce się jednak już czekać i bierzemy jedną ze stojących tu taksówek - a niech pan się cieszy, że skroi białasów na nieprzyzwoitą kasę... 

Po kilkunastu minutach docieramy do naszego guest housu Nature Home.  Jest to bardzo przyzwoite miejsce w samym centrum miasteczka, jakieś 10 minut z buta od Wat Maha That i nocnego targu. Przybytek prowadzi młode tajskie małżeństwo - oboje są bardzo mili i bardzo pomocni, od razu polecają nam jakieś fajne pobliskie knajpki, gdzie też się udajemy. Miejsce ma niestety tylko tajską nazwę, więc jej tu nie przytoczę, ale znajduje się pod adresem 4/23 Pamaprao Road. Zamawiam moje ukochane panang curry. Jest pyszne, choć porcję są malutkie! Naszą uwagę przykłuwa też kot, chłodzący się na zamrażarce.



Po posiłku wypożyczamy z naszego pensjonatu rowery (tym razem są w bardzo dobrym stanie, nie jak te z Sukhothai) i jedziemy do świątyni Wat Ratchaburana, obejrzeć zachód Słońca.  Ponieważ większość turystów przyjeżdża do Ayutthaya na jednodniowe wycieczki z Bkk, jest tu niemal zupełnie pusto i bardzo klimatycznie.






Chcemy jeszcze wejść do Wat Phra Si Sanphet, ale około 18:00 świątynie są już zamykane i nie udaje nam się. Idziemy więc na targ znajdujący się na przeciwko Wat Maha That i posilamy się owocami :)

Po powrocie do Ayutthaya i zobaczeniu pierwszej ze świątyń, którą tak zachwycaliśmy się dwa lata wcześniej, wraca nasz entuzjazm i uznajemy, że to faktycznie z Sukhothai było coś nie tak i wcale nie mamy dość zwiedzania ruin :). Nie możemy się doczekać kolejnego dnia :)

Wydatki:
  • bilety autobusowe Sukhothai - Ayutthaya - 310 bth x 2 = 620 bth
  • tuk tuk z guesthousu na dworzec 12 km - 250 bth
  • lód na przydrożnym foodcourcie - 15 bth
  • dwie kawy - 30 bth
  • taksówka z highway do Ayutthaya 5 km - 300 bth
  • 2 noclegi w Nature HOme - 191 zł (booking com, płatne  z karty kredytowej)
  • kolacja w lokalnej knajpce - tom yum, panang curry, napoje - 210 bth
  • wejście do Wat Ratchaburana - 50 bth x 2 = 100 bth
  • rowery na 24 h - 50 bth x 2 = 100 bth
  • dwa piwa i dwa cydry w 7eleven - 172 bth
  • dwa piwa + woda - 110 bth
  • arbuz na nocnym markecie - 20 bth

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz