Punktualnie o siódmej podjeżdża po nas zamówiony dzień wcześniej w recepcji tuk-tuk i ruszamy w stronę New Sukhothai, gdzie znajduje się dworzec autobusowy. Co ciekawe, nasz pan tuk-tukarz podjeżdża po nas elektryczna wersją tuk tuka (takie mogą jeździć po Centralnej części Strefy Archeologicznej) i zaczynamy się obawiać, że godzina nam nie starczy na przejechanie tych 12 kilometrów - pojazd porusza się jakieś 10 km na godzinę ;) W połowie drogi trafiamy na dom naszego kierowcy, gdzie zmienia on środek transportu na taki, który sprawia wrażenie... wózka na jedzenie (taki typowy z jakiego w Tajlandii wydają zupę na marketach) i umieramy po prostu ze śmiechu, że takim wehikułem jeszcze nie jechaliśmy, ale przynajmniej trochę przyspieszamy :)
Na stację dojeżdżamy punktualnie, czego nie można powiedzieć o naszym autobusie - kiedy nie pojawia się pół godziny po wyznaczonym czasie zaczynamy nerwowo dopytywać w okienkach informacji, co się dzieje, ale to jest Azja - nikt nie rozumie, o co nam chodzi i czemu właściwie mamy problem - wszak to dopiero pół godziny opóźnienia;)
W końcu nasz bus przybywa i możemy ruszyć w drogę. Po drodze mamy kilka przerw - z dwie na masowanie naszego kierowcy, który chyba nie domaga i kiedy tylko trafia na jakąś większą stację wzywane są posiłki do stawiania go na nogi i jedną na jedzenie - okazuje się, że nasz bilet zawiera voucher na dwa rodzaje posiłku w przydrożnym foodcourcie - to dość popularna sprawa w Tajlandii. Duża ilość operatorów busów ma umowy z takimi właśnie miejscami na trasie i często w cenie biletu dostaniecie też posiłek. Takie foodcourtowe żarcie to zazwyczaj jakiś ryż czy makaron z warzywami, ale z reguły jest smaczne i tak jest też tym razem :) Dodatkowo kuszę się na loda. Po drodze mijamy miejscowość, do której przyjazd przez chwilę uwzględniałam przy planowaniu trasy - Kamphaeng Phet - znajduje się tu Historical Park z ruinami i posągami Buddy, które możemy obserwować z okna autobusu a samo miasto wygląda na mniejszą dziurę niż Sukhothai.
Po jakiś sześciu godzinach jazdy docieramy w końcu do autostrady w okolicy Ayutthaya, gdzie wysiadamy. Trochę się obwialiśmy, że będzie to przystanek po środku niczego i czekać nas będzie 5 km spaceru, ale na szczęście okazuje się że jesteśmy przy jakimś centrum handlowym i z tego, co widzę jeżdżą stąd nawet jakieś mini busy do centrum. Nam nie chce się jednak już czekać i bierzemy jedną ze stojących tu taksówek - a niech pan się cieszy, że skroi białasów na nieprzyzwoitą kasę...
Po kilkunastu minutach docieramy do naszego guest housu Nature Home. Jest to bardzo przyzwoite miejsce w samym centrum miasteczka, jakieś 10 minut z buta od Wat Maha That i nocnego targu. Przybytek prowadzi młode tajskie małżeństwo - oboje są bardzo mili i bardzo pomocni, od razu polecają nam jakieś fajne pobliskie knajpki, gdzie też się udajemy. Miejsce ma niestety tylko tajską nazwę, więc jej tu nie przytoczę, ale znajduje się pod adresem 4/23 Pamaprao Road. Zamawiam moje ukochane panang curry. Jest pyszne, choć porcję są malutkie! Naszą uwagę przykłuwa też kot, chłodzący się na zamrażarce.
Po posiłku wypożyczamy z naszego pensjonatu rowery (tym razem są w bardzo dobrym stanie, nie jak te z Sukhothai) i jedziemy do świątyni Wat Ratchaburana, obejrzeć zachód Słońca. Ponieważ większość turystów przyjeżdża do Ayutthaya na jednodniowe wycieczki z Bkk, jest tu niemal zupełnie pusto i bardzo klimatycznie.
Chcemy jeszcze wejść do Wat Phra Si Sanphet, ale około 18:00 świątynie są już zamykane i nie udaje nam się. Idziemy więc na targ znajdujący się na przeciwko Wat Maha That i posilamy się owocami :)
Po powrocie do Ayutthaya i zobaczeniu pierwszej ze świątyń, którą tak zachwycaliśmy się dwa lata wcześniej, wraca nasz entuzjazm i uznajemy, że to faktycznie z Sukhothai było coś nie tak i wcale nie mamy dość zwiedzania ruin :). Nie możemy się doczekać kolejnego dnia :)
Wydatki:
- bilety autobusowe Sukhothai - Ayutthaya - 310 bth x 2 = 620 bth
- tuk tuk z guesthousu na dworzec 12 km - 250 bth
- lód na przydrożnym foodcourcie - 15 bth
- dwie kawy - 30 bth
- taksówka z highway do Ayutthaya 5 km - 300 bth
- 2 noclegi w Nature HOme - 191 zł (booking com, płatne z karty kredytowej)
- kolacja w lokalnej knajpce - tom yum, panang curry, napoje - 210 bth
- wejście do Wat Ratchaburana - 50 bth x 2 = 100 bth
- rowery na 24 h - 50 bth x 2 = 100 bth
- dwa piwa i dwa cydry w 7eleven - 172 bth
- dwa piwa + woda - 110 bth
- arbuz na nocnym markecie - 20 bth








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz