Strony

sobota, 2 marca 2019

Dzień 23 - Ayutthaya - Bangkok - Doha - Warszawa: czyli jak dostać się na lotnisko za 1,5 zł ;) (2 marca 2019)

Niestety, nasza podróż nieubłaganie dobiega końca i naszym celem dzisiejszego dnia jest dostanie się na międzynarodowe lotnisko w Bangkoku, skąd po godzinie 20:00 mamy lot do Polski. Początkowo mieliśmy zamiar jechać do Bkk z rana, aby obejrzeć w końcu Pałac Królewski, do którego nie dotarliśmy ani rok ani dwa lata temu, ale ostatecznie wygrywa w nas lenistwo, zmęczenie podróżą i chęć przycebulenia i dostania się na lotnisko za 11 bth, co można uczynić tylko z Ayutthaya ;).

Wstajemy, pakujemy nasze plecaki, które jak się potem okazuje ważą o około 10 kg więcej każdy niż wcześniej (ach te sosy sojowe, wina, whiskey i rzeźby kotów ;)) i ruszamy na śniadanie do pobliskiej knajpki, gdzie ja zamawiam standardowo omlet z ryżem i porkiem a Bartek tom yum - podczas tej wyprawy na śniadanie zazwyczaj jadłam albo właśnie omlet albo ryż z wieprzowiną albo holy basil również z wieprzowiną. To takie proste a takie pyszne potrawy!

Potem prosimy właściciela hotelu, by ogarnął nas transport na stację kolejową i o godzinie 12:00 jesteśmy na miejscu. Kupujemy bilet na najbliższy zwykły pociąg do Don Mueng (czyli lotniska krajowego, które leży na trasie pociągu Chiang Mai - Bangkok - rozkład kolei możecie ogarnąć na stronie http://www.railway.co.th/ ), za który płacimy 11 bth i o 12:14 ruszamy. Uwielbiam jazdę tajskimi pociągami i szczerze żałuję, że nie przejechaliśmy w ten sposób także pozostałych odcinków trasy z Chiang Mai do Ayuthhaya.





Około 13:15 wysiadamy na lotnisku i kierujemy się zgodnie z drogowskazami na parter, nieopodal Gate 5, skąd odjeżdża darmowy shuttle bus na Suvarnabhumi International Airport (dokładnie w tym samym miejscu wysiadaliśmy z shuttle busa w drugą stronę). Aby dostać się do niego, trzeba pokazać przy recepcji znajdującej się przy wyjściu na peron, bilet na lot z Suvarnabhumi tego samego bądź następnego dnia i dostaje się pieczątkę, na podstawie której kierowca wpuszcza was do autobusu. Busy te jeżdżą od godziny 5:00 do 24:00 co pół godziny. Podobnie jak w poprzednią stronę, nie ma tu żadnego tłoku ani kolejki i od razu wsiadamy i ruszamy. Po godzinie jazdy jesteśmy u celu, więc w zasadzie mamy ponad 5 godzin do lotu! 

Muszę przyznać, że jestem z siebie dumna, jak łatwo i tanio ogarnęłam przejazdy i że w ciągu tej podróży na bardzo drogi zazwyczaj transport do i z lotniska wydaliśmy łącznie w obie strony 22 bth ;).

Na lotnisku robimy jeszcze ostatnie zakupy (z naciskiem na duże ilości tajskiej herbaty, której nie mogliśmy znaleźć w Ayutthaya), wydajemy majątek na jedzenie w food courtach i około 3 godziny przed lotem stawiamy się na odprawie. Te 3 godziny to naprawdę nie jest przesada, bo są tu olbrzymie kolejki a ponadto Qatar Airways stosunkowo szybko kończy boarding przed swoimi lotami. 




Loty przebiegają bez opóźnień - Qatar jest niezawodny, jeśli o to chodzi i po godzinie piątej rano lądujemy w Warszawie. Cały czas lekko stresujemy się stanem naszego bagażu wypełnionego po brzegi śmierdzącym sosem rybnym i tanim alkoholem, ale okazuje się, że wszystko dotarło do Polski w jednym kawałku :) Schodzimy na stację SKMki, jedziemy do stacji Warszawa Zachodnia, gdzie kupujemy bilety na pociąg do Bydgoszczy i około południa, po 30 godzinach od momentu opuszczenia hotelu w Ayutthaya jesteśmy w domu ;)

Wydatki:
  • śniadanie: tom yum 150 bth, omlet z porkiem 60 bth, dwa ryże 20 bth, dwie kawy 50 bth
  • kawa + herbata z przydrożnego wózka - 75 bth
  • tuk tuk na stację 120 bth
  • pociąg do Don Mueng 2 x 11 bth - 22 bth
  • zakupy herbaty i jedzenia na lotniku - ok. 500 bth

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz