Strony

sobota, 16 lutego 2019

Dzień 9 - Hpa An: objazd po jaskiniach (16 lutego 2018)

Dzień rozpoczynamy ponownie od hotelowego śniadania - tym razem dostajemy tosty, jajka, jakieś śmieszne pseudo-francuskie pieczywo z potrawką z ciecierzycy i owoce. Szału nie ma, ale zaspokajamy głód i możemy ruszać w drogę.

W planie mamy wejście na szczyt Mount Taung Wine - trekking oczywiście jak to w Azji ma obejmować schody i trwać około 20 minut ;) Ze szczytu ma roztaczać się piękny widok na okoliczne pola ryżowe i góry. Brzmi jak idealny plan na początek dnia i krótsza alternatywa dla naszego wczorajszego "nieodbytego" wejścia na Mount Zwegabin ;) 

Niestety, po przejechaniu około 10 km okazuje się, że przed nami znajduje się pole pełne krów i po kilkunastu minutowym kluczeniu w około nie znajdujemy sensownej drogi objechania go, więc poddajemy się. Nie jesteśmy jednak zbyt rozczarowani, gdyż okolica okazuje się być przepiękna - jeździmy wśród niewiarygodnej zieleni, otoczeni palmami kokosowymi i bananowcami, mijając małe urokliwe wioseczki - mam deja vu i wrażenie, że krążę po mojej ukochanej Delcie Mekongu! 





W końcu trochę przypadkiem a trochę celowo gubimy się i trafiamy do... najpiękniejszego miejsca na Ziemi - wąskiego mostu przecinającego pola ryżowe, w samym środku niczego. Miejsce to otaczają górki a gdzie nie gdzie widzimy lokalne chatki. Jest tu po prostu idylicznie i po raz kolejny potwierdzenie znajduje teza, że najpiękniejszych spotów nie ma w żadnych przewodnikach i najlepsze co można zrobić podczas wyprawy to zbłądzić na szlaku ;)






Po nacieszeniu się tym miejscem, skręcamy do głównej drogi i jedziemy w stronę kolejnego punktu naszej wycieczki Jaskini Kawgun. Droga wiedzie przez drogi pośród gór - jest znów malowniczo i przepięknie:


Wejście do jaskini kosztuje 3000 kyatów od osoby. Na miejscu jest trochę turystów, głównie lokalnych. Od wejścia witają nas małpki biegające po skałach ;)



W jaskini znajduje się oczywiście świątynia i standardowo miliard posągów Buddy, ale można tu też zobaczyć pradawne, bardzo oryginalne malowidła na ścianach. Muszę przyznać, że całość robi na mnie bardzo pozytywne wrażenie i bardzo mi się podoba.







Z prawej strony obok jaskini znajdują się też schody prowadzące na punkt widokowy. Muszę przyznać, że nawet ta krótka wspinaczka okazuje się męcząca, ale niesamowita panorama okolicy na górze wynagradza cierpienia w 100%.




Z Kawgun jedziemy kilka kilometrów dalej do kolejnej jaskini - Yathaypyan Cave. Wejście do niej jest darmowe, ale płacimy 500 kyatów za parking dla motoru. W tej jaskini oprócz części sakralnej ze świątynią, znajduje się też część przyrodnicza i można urządzić sobie małe eksplorowanie jaskini . Trasa nie jest długa, ale jaskinia jest piękna i warta obejrzenia. Dodatkowo większość pielgrzymów zostaje w części z Buddami, więc mamy jaskinię w zasadzie dla siebie. Na samym końcu znajduje się kolejny fantastyczny punkt widokowy.














Kurcze, niby nic szczególnego, ale bardzo podoba nam się klimat tych jaskiniowych świątyń. W tej jaskini spotykamy tylko lokalnych pielgrzymów i pozujemy do dużej ilości zdjęć.

Po wyjeździe zatrzymujemy się na obiad w jednej z przydrożnych knajpeczek z tajskim żarciem - w Hpa An widać już mocno tajskie wpływy, szczególnie w kwestii jedzenia i łatwiej znaleźć tajski wyżer niż lokalny. Chwilę się chillujemy i ruszamy do najdalszej jaskini na naszej trasie - oddalonej o ponad 20 km Bayin Nyi Cave. Jasknia ta znana jest z gorących źródeł, w których można się pomoczyć, my jednak nie decydujemy się na tę rozrywkę i wchodzimy tylko na górę popodziwiać świątynię. Jest tu już totalnie lokalny klimat, zero śladu po białasach a ja w świątyni chyba dobre 45 minut pozuje do zdjęć, chyba z każdą osobą, która jest w środku - finalnie kończę otoczona chyba 50 osobami, chcącymi zrobić sobie ze mną selfie ;) Co za fejm :) Sama jaskinia nie jest jakaś szczególna, więc jeśli nie czerpiecie radości z samej jazdy na motorze, to możecie ja pominąć, bo jako jedyna znajduje się w znacznej odległości od Hpa An.






Na Zachód Słońca decydujemy się jechać do położonej blisko mostu Bat Cave, żeby obejrzeć spektakl wylatujących na nocny żer nietoperzy, ale kiedy docieramy pod jaskinię, robimy się głodni i stwierdzamy, że ponieważ podobną atrakcję widzieliśmy w zeszłym roku w Kambodży, odpuścimy sobie ;). Na kolację udajemy się do knajpki, którą wypatrzyłam już dwa dni wcześniej a jakoś zawsze coś stawało nam na drodze, by w niej zjeść - miejsce nazywa się  Ye Ye Cho i znajduje się w połowie drogi między miastem a Kyaut Ka Latt Pagoda, po lewej stronie jadąc od miasta. Miejsce okazuje się strzałem w dziesiątkę - jest to typowa lokalska restauracja z pyszną kuchnią mjanmarską i tajską a ceny są śmiesznie niskie. Zamawiamy wieprzowinę smażoną na ostro, tom yum, dwie sałaty z kiszoną herbatą, 2 duże piwa i kawę i płacimy 9500 kyatów ;)






To już nasz ostatni wieczór w Hpa An, więc czas na podsumowania - miejsce to okazało się totalnym strzałem w dziesiątkę! Przejazd tutaj to droga przez mękę, ale ani przez moment nie żałowałam swojej decyzji! Na miejscu oczywiście rekomenduję wypożyczenie motoru i eksplorowanie okolicznych wiosek, jaskiń, krążenie pośród urokliwych pól ryżowych. Jest tutaj dosyć tanio a  jedzenie nosi już mocno tajskie wpływy. Miejscowość nie należy do typowo turystycznych - ciężko znaleźć tutaj jakieś pamiątki itp, więc nie odwlekajcie tego typu zakupów na koniec swojego pobytu w Birmie. Tak jak pisałam Hpa An bardzo przypomina mi Deltę Mekongu - małe wioseczki, mnóstwo palm, bujna przyroda. W odróżnieniu od Delty znajdziecie tu jednak mnóstwo świątyń - praktycznie w każdej jaskini i na każdej górze ;) Po kilku dniach ma się totalny przesyt figurami Buddy, ale w przeciwieństwie do nich, piękne krajobrazy się nie nudzą. Żałuję oczywiście, że nie weszłam na żadną z okolicznych gór, ale i tak zobaczyłam mnóstwo fantastycznych widoków. Polecam po stokroć i już tęsknię! 

WYDATKI:
  • 3000 kyatów x 2 - wejście do Kawgun Cave
  • 500 kyatów - parking pod Yathaypyan Cave
  • 9400 kyatów - obiad w tajskiej knajpie na wiosce (tom yum z ryżem, smażona wołowina z chilii z ryżem, duże piwo, kawa)
  • 2 x 500 kyatów - 2 wody litrowe
  • 3800 kyatów - benzyna (750 za litr)
  • 2 x 1000 kyatów - wejście do Bat Cave
  • 9500 kyatów - obiad w Ye Ye ( 2 sałatki, smażona wieprzowina, tom yum, 2 duże piwa)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz