Strony

niedziela, 14 stycznia 2018

Dzień 20 - Battambang - Siem Reap: rejs przez wioski na wodzie i Angkor Wat

Mimo iż w internecie opinie są raczej mieszane, poprzedniego dnia zdecydowaliśmy się zamówić transport łodzią do Siem Reap przez jezioro Tonle Sap i jego odnogi. Kontrowersje wokół tej atrakcji biorą się z podobno wielogodzinnych opóźnień oraz wątpliwej atrakcyjności tego rejsu. Organizatorem tego przedsięwzięcia jest Angkor Express Boat i rejs zamówiony u nich w siedzibie (bądź przez telefon) powinien kosztować 20$ od osoby. Nasz guesthouse nie pobrał żadnej dodatkowej prowizji i tyle właśnie zapłaciliśmy poprzedniego dnia za tę wycieczkę. 

O dziwo tuk tuk, który ma nas zawieźć na przystań zjawia się nawet przed czasem i o przed 7:00 wsiadamy na łódź. Czekamy jeszcze na kilku pasażerów i ruszamy z opóźnieniem około 15 minut. 
Mamy też szczęście, bo łódź nie jest  cała zapełniona a jeśli wierzyć internetowym opiniom często zachłanni pracownicy biura sprzedają dużo więcej biletów niż jest miejsc na pokładzie. 

Jeśli chodzi o pasażerów to zdecydowanie jest to atrakcja turystyczna i dominują spragnione wrażeń białasy, ale łódź służy też do tranzytu towaru na wioski na wodzie, które będziemy mijać i bierzemy na pokład pełno worków z jakimś zbożem, kilogramy pieczywa, wieszak na ubrania i różne inne zupełnie przypadkowe przedmioty ;). Wieziemy też mnicha, który chce odwiedzić mamę, mieszkającą w chacie na jeziorze.

Pierwszą godzinę rejsu "podziwiamy" khmerskie "fawele" czyli domy najbiedniejszych mieszkańców okolicy. Miejcie jednak na uwadze, że to patologia i większość domostw w Kambodży wygląda na zadbane. Podkreślam to, gdyż wciąż mówi się o niesamowitej biedzie w tym kraju - ja tego nie zauważyłam. Fakt, ludzie żyją skromnie, ale przyzwoicie. Mają odmalowane werandy i wypielęgnowane ogrody. Nie przelewa im się, ale widoki jakie przedstawiają poniższe zdjęcia to nie rzeczywistość przeciętnego obywatela tylko pewien ułamek całości.



Jak możecie zauważyć w Kambodży króluje zabudowa na palach, dzięki której domy unikają zalania a część wiosek jest po prostu budowana na jeziorze.




Wiele recenzji w internecie mówi o niskim poziomie wody, przez który rejsy zamieniają się w wielogodzinne męczarnie - my jesteśmy tu pod koniec pory deszczowej, nie jest więc tak źle i tylko przez kilka kilometrów gęste zarośla wodnych roślin zawadzają nam na drodze.


W połowie podróży docieramy do wioski z zaprzyjaźnionym barem i możemy skorzystać z obiadu za 2$. Jedzenie to jakieś warzywne curry z ryżem (są jeszcze dwie opcje, z kurczakiem), ale muszę przyznać, że okazuje się naprawdę pyszne.



Mniej więcej po 4 godzinach rejsu muszę przyznać, że mam już naprawdę dość. Obserwacja życia khmerów w wioskach na wodzie jest może ciekawa, ale ile można... Do tego siedzenia na łodzi nie należą do zbyt wygodnych a przez cały czas trwania wycieczki słychać głośne warczenie motorowego silnika, co powoduje u mnie silny ból głowy... Kiedy docieramy do słynnych, największych wiosek już w pobliżu Siem Reap  co chwila ktoś podpływa na łódce i odbiera jakieś towary, co dodatkowo wydłuża czas trwania podróży. Ostatnim etapem podróży jest przeciskanie się przez kłujące, gęste zarośla, więc wszyscy siedzą skuleni i walczą o to, by wbijające do chwila do środka gałęzie nie wyłupały nikomu oczu ;). Cała podróż trwa 7 godzin i muszę przyznać, że kiedy opuszczam łódź jestem wyczerpana i wkurzona...





Podsumowując - żałuję, że nie wzięliśmy cztery razy tańszego i trzy razy szybszego busa z Battambang do Siem Reap. Wioski na wodzie są ciekawe przez pierwsze dwie godziny, potem pojawia się irytacja ;). Czas trwania rejsu to jakieś nieporozumienie i naprawdę ciężko to wytrzymać. Domy na palach stoją w wielu miejscach w Kambodży a same miejscowości na jeziorze Tonle Sap nie stanowią atrakcji bez której nie można się obejść... A jeśli bardzo chcecie popływać wśród tych osobliwych budynków możecie załatwić sobie godzinną wycieczkę z przystani, do której docieramy... Ja bym nie zdecydowała się ponownie na tę podróż, choć nie podzielam opinii wielu recenzentów niezadowolonych z organizacji - według mnie organizacja jest okej, ale całość nie warta jest tylu pieniędzy i czasu.

Koszt wycieczki podwyższa jeszcze tuk tuk z przystani do miasta (jest to odległość około 10 km...). Na szczęście okazuje się, że ceny są stałe i dokoptowując do naszej dwójki młodego Szwajcara płacimy łącznie 12$ za przejazd dla trzech osób.

Jesteśmy bardzo szczęśliwi, kiedy docieramy do naszego ulubionego hotelu Hang Tep Hotel, w którym zakochaliśmy się podczas poprzedniej podróży a jeszcze szczęśliwsi, kiedy idziemy do knajpki przy hotelu na pyszne i tanie lokalne jedzenie. Ja zjadam zupę z ryżowym makaronem a Bartek ryż z dodatkami - bardzo Wam polecam tę knajpkę, znajduje się jakieś 200 metrów od hotelu, po tej samej stronie,  po drodze do miasta.

Kiedy trochę odpoczywamy idziemy do centrum wypożyczyć skuter. Nie ma z tym problemu, trzeba tylko zostawić paszport w zamian. Skuterem jedziemy pod kasy Angkor i kupujemy bilety na następny dzień. Ponieważ od godziny 17:00 można udać się na teren świątyń na tym właśnie bilecie, korzystamy z tej okazji i jedziemy pod piękną Angkor Wat. Nasze miny mówią wszystko - jesteśmy bardzo szczęśliwi i momentalnie zapominamy o ciężkiej przeprawie z Battambang. Witaj Angkor po roku! Nie mogę doczekać się kolejnego dnia i wciąż nie wierzę, że tak szybko udało mi się tu wrócić!



Wieczór spędzamy na Pub Street i łażąc po nocnym markecie. Muszę przyznać, że w porównaniu do zeszłego roku Siem Reap wydaje się  czystsze i bardziej zadbane. Z miasta zniknęły śmierdzące kanały a z ulic usunięto bezpańskie psy, które całymi chmarami włóczyły się tu podczas naszej poprzedniej podróży. W dodatku nocny market rozrósł się mocno jeśli chodzi o część jedzeniową i myślę, że może śmiało konkurować z tymi tajskimi. W ogóle Siem Reap wydaje się dużo bardziej tajskie niż reszta Kambodży. Chillujemy sobie przy piwku do późna, ciesząc się na myśl o kolejnym dniu :).


Wydatki:
  • 3 noclegi w Hang Tep Hotel pokój deluxe -  50,4$ (z konta)
  • 2 obiady w barze na wodzie podczas rejsu - 4$
  • tuk tuk z przystani do hotelu - 8$ (12$ za trzy osoby, 10$ za dwie)
  • obiad w knajpce pod hotelem (zupa, smażony ryż, trzy napoje, herbata gratis) - 5$
  • motor na dwa dni - 18$
  • dwa bilety do Angkor na jeden dzień - 2x37$=74$
  • lody tajskie na Pub Street - 2.5$
  • 6 piw w knajpie na Pub Street - 3$
  • duże piwo w hotelowym barze - 3,5$

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz