FUTA bus czyli inaczej Phuong Trang uchodzący za najlepszego przewoźnika w Wietnamie nie przejeżdża przez My Tho i aby skorzystać z jego usług musimy dostać się na przystanek oznaczony w mapach google jako "Coach Station Phuong Trang" przy wyjeździe z miasta (skrzyżowanie drogi 1A i 878) i złapać bus jadący z Ho Chi Minh do Can Tho. Dokładne instrukcje dostajemy dzień wcześniej w hotelu i tutaj też zamawiamy moto taxi, które mają nas zawieźć w to miejsce. Koszt taksówek to 70 000 od osoby za odległość około 8 km, więc dosyć sporo. Mili kierowcy zjawiają się na czas (w ogóle w Wietnamie nie spotykamy się ze spóźnieniami) i około 9:15 jesteśmy na miejscu. W okienku kupujemy bilety za 100 000 dng od osoby i około 20 minut czekamy na nasz autobus (rozkład możecie sprawdzić na stronie https://futabus.vn, ale w ciągu dnia jeżdżą one co pół godziny, więc nie będziecie długo czekać). Mamy szczęście, bo trafia nam się sleeper czyli autobus z leżankami :)
Droga trwa około 3 godziny a jadąc mijamy przepiękne małe mieścinki - na mapie zaznaczyłam sobie okolice Cai Lay jako szczególnie urokliwe. Fajnie wygląda też wioska Cai Be i miasto Vinh Long - ach, myślę, że mogłabym pomieszkać w Delcie Mekongu dłużej niż tydzień ;)
Wysiadamy na dworcu FUTA bus pod Can Tho. Podobno jeździ tutaj darmowy shuttle bus do centrum, ale nie chcemy czekać i decydujemy się na taksówkę. Co ciekawe, wszyscy taksówkarze, z jakimi jeździliśmy w Wietnamie bez gadania włączali taksometry i nie kombinowali co do trasy. Do naszego hotelu 199 Hotel mamy około 5 km i płacimy 70 000 dng.
Na miejscu tradycyjnie wita nas najlepiej mówiący po angielsku człowiek w regionie, proponuje wycieczki, transport dalej i tym podobne rzeczy ;). Nasz pokój jest może ciut podstarzały, ale bardzo czysty, widać, że dla odmiany ktoś tutaj się przykłada do sprzątania.
Idziemy na miasto, które wygląda również na spokojniejsze i cichsze niż My Tho, mimo iż to właśnieCan Tho jest stolicą Delty Mekongu - największym i najbardziej zurbanizowanym miejscem w tym rejonie. Jest tu troszkę bardziej turystycznie, ale nadal nie ma porównania do miejsc typu Hoi An czy Ho Chi Minh. Turyści kręcą się w okolicy przystani, gdzie znajdują się targowiska (wreszcie widzimy jakieś pamiątki), restauracje i kobiety nawołujące do zakupu wycieczek na wodne markety. Kusimy się tradycyjnie na sok z trzciny cukrowej a potem idziemy do restauracji na smażony ryż. Wybór jedzenia nie jest póki co jakiś fantastyczny, gdyż o tej porze lokalne stragany są pozamykane.
Wieczorem robi się dużo fajniej w jedzeniowym zakresie, gdyż koło przystani otwiera się nocny market. Jest on co prawda niewielki i oferuje jedynie drobne przekąski - głownie różności na patyku i sajgonki oraz bułeczki - wszystko smażone w głębokim oleju, ale szaszłyki, które zamawiam są przepyszne :). Co ciekawe, kupują tu sami lokalsi, nie spotykamy innych turystów.
Spacer kończymy wycieczką do galerii handlowej, gdzie dolne piętro stanowi market z żywnością. Uznajemy, że to może być ostatnia okazja do kupna kaw i herbat z Wietnamu, więc robimy mały shopping dla rodziny i znajomych. Zaopatrujemy się w tradycyjne wietnamskie kawy sprzedawane wraz z zaparzaczami i moją uluioną jaśminową herbatę.
WYDATKI:
- 2 noclegi w 199 Hotel w Can Tho (Deluxe Twin Room) - 80,22 zł (przez paypal)
- moto-taxi na FUTA bus - 70 000 x2 = 140 000 dng
- FUTA bus do Can Tho - 2x100 000 = 200 000 dng
- taksówka z dworca do hotelu - 70 000 dng
- obiad w Can Tho (dwa razy smażony ryż, dwa piwa) - 140 000 dng
- 2 kawy w kawiarni nad przystanią - 70 000 dng
- 2x sok z trzciny cukrowej - 20 000 dng
- przekąski na patyku na nocnym targu od 10 000 do 15 000 za sztukę - 60 000 dng
- sok z trzciny - 10 000 dng
- zakupy w centrum handlowym (kawy i herbaty na pamiątki) - 198 000 dng
- 2 piwa + 2 herbaty w kawiarni - 70 000 dng
- 2 magnesy na Nocnym Targu- 20 000 dng











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz