Jest 10 grudnia. Dzień wcześniej przyjechaliśmy do teściów, którzy mieszkają dość blisko Warszawy, dzięki czemu nasz samochód i zimowe kurtki możemy zostawić u nich. Ojciec Bartka podwozi nas do Warszawy i około 6:30 pojawiamy się w hali odlotów na lotnisku imienia Chopina. Odprawiamy bagaż, siebie, przechodzimy kontrolę bezpieczeństwa i paszportową i o godzinie 8:00 wchodzimy na pokład samolotu polskich linii LOT, które obsługują nasz lot liniami Aeroflot.
Lot trwa dwie godziny, obsługa rozdaje zimne i gorące napoje oraz przekąski w postaci wafelków. Za dodatkową opłatą można zakupić jakieś kanapki, sałatki. Przy starcie mamy kilkunastominutowe opóźnienie, ale pilot nadrabia w trakcie lotu i w Moskwie lądujemy punktualnie około 12:00 czasu moskiewskiego.
Na przesiadkę mamy ponad 4 godziny, dlatego decydujemy się na obiad. Ceny wszędzie podane są w rublach, których kursu nie znamy, więc doznajemy małego szoku, kiedy później sprawdzamy go w internecie i okazuje się, że za niezbyt dobre dwa burgery, jedne frytki i dwie herbaty płacimy około 170 zł ;).
Kierując się wyświetlonymi na tablicach informacjami, znajdujemy nasz gate i wchodzimy na pokład wielkiego Boeinga 777, w którym spędzimy następne 10 godzin...
Wzbicie się do lotu trwa wieczność - nigdy wcześniej nie leciałam tak wielkim samolotem i jestem zdziwiona tym, że kołujemy po pasie startowym blisko kilkadziesiąt minut. Nie wiem, czy to standard, czy akurat tak trafiliśmy. W końcu szczęśliwie wzbijamy się w powietrze. Samolot wyposażony jest w ekrany, na których każdy pasażer może oglądać sobie filmy, słuchać muzyki grać w gry czy śledzić trasę lotu, ale ja dość źle się czuję - łapie mnie straszna migrena - i ze wszystkich sił staram się zasnąć. Obsługa rozdaje co chwila gorące i zimne napoje, a dodatkowo przysługują nam dwa posiłki. Obiad serwują po około dwóch godzinach lotu - składa się z sałatki, dania głównego (dwie pozycje do wyboru - kurczak albo ryba) i z deseru. Mdli mnie i jest mi słabo, wiec nie mogę wziąć ani kęsa do ust. Z relacji Bartka dowiaduję się, że jest zjadliwe, choć takie typowo "pudełkowe". Lecąc Aeroflotem rodzaj posiłku można sobie wybrać on-line i oprócz standardowych dań wegetariańskich czy bezmlecznych, znajdziemy propozycje wegańskie hinduskie, arabskie czy koszerne - my akurat nic nie zaznaczyliśmy, wiec dostajemy opcję standard.
Po kilku godzinach zmagań w końcu udaje mi się zasnąć i budzi mnie dopiero śniadanie, serwowane nad ranem - do wyboru są naleśniki z wiśniami, jaglanka z dynią i omlet. Wybieram jaglankę i muszę przyznać, że jest przepyszna - Bartek za to narzeka na swój omlet z proszku ;).
Planowo, po około 10 godzinach lotu lądujemy na lotnisku w Bangkoku i opuszczamy pokład...
WYDATKI:
WYDATKI:
- koktajl z chia i truskawek na lotnisku w Warszawie - 13 zł
- obiad w Moskwie dla dwóch osób - ok. 170 zł

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz