Strony

środa, 11 października 2017

Południowy Wietnam i Kambodża - grudzień 2017

PLANOWANIE TRASY

O tym, że wrócimy do Azji, zdecydowaliśmy jeszcze w trakcie zeszłorocznej podróży, ale nie sądziłam, że stanie się to tak szybko ;). Po szybkiej analizie naszych finansów okazało się, że przy niewielkich wyrzeczeniach damy radę zebrać potrzebne pieniądze dość szybko. Więcej rozkmin przysporzyło nam wyznaczenie trasy, bo w grę wchodziło kilka rozwiązań. Bardzo poważnie rozważaliśmy przejechanie północnej Tajlandii na motorach (kiedyś na pewno to zrobimy!), Wietnam trasą z Hanoi do Sajgonu (nie mogliśmy znaleźć korzystnych biletów na tej trasie, poza tym w Hanoi w grudniu bywa zimnawo ;)), a najpoważniej braliśmy pod uwagę wycieczkę do Kambodży. Emirates w maju wprowadziło loty do Phnom Phenn w atrakcyjnej cenie i byliśmy w zasadzie zdecydowani. Jednak w momencie, kiedy fizycznie mieliśmy już pieniądze na koncie, okazało się, że korzystna promocja się skończyła. Zdecydowaliśmy się więc na wyjazd do Kambodży przez Bangkok, jednak zaczęła w mojej głowie świtać myśl, że nie wiadomo, kiedy następnym razem trafimy do Azji i że może warto wycisnąć z tej wycieczki trochę więcej... Przeglądając skyscanner wyhaczyłam dwie bardzo korzystne cenowo oferty Qatar Airlines na przeloty do Kuala Lumpur i do Ho Chi Minh - obie z powrotami z Bangkoku i ułożyłam dwie fajne trasy - jedną Malezja-Kambodża a drugą południowy Wietnam-Kambodża. Decyzję pozostawiłam Bartkowi. I choć gdzieś w głębi moje serce (a właściwie żołądek ;)) podpowiadało mi "Malezja", przyjęłam z uśmiechem fakt, że Bartek wybrał Wietnam. W końcu od dawna marzyłam o eksplorowaniu Delty Mekongu :D Obyśmy zawsze w życiu mieli do podjęcia tylko takie decyzje ;).

Bilety zakupiłam 30 czerwca i jak się okazało miałam nosa, bo tego dnia promocja się kończyła i od lipca bilety podrożały. Dokładny czas trwania wycieczki był oczywiście uzależniony od tego, kiedy są najtańsze loty, więc piałam z radości, kiedy okazało się, że zamiast zakładanych 20 dni, spędzimy w podróży aż 24 :D.

Trasę wycieczki miałam rozkminioną już wcześniej, pozostało mi dokładniejsze przyjrzenie się aspektom logistycznym i niewielkie modyfikacje. Początkowo plan zakładał kilka dni w Mui Ne, ale nagle olśniło mnie, że właściwie nic ciekawego tam nie ma (wydmy mamy nad Bałtykiem, a Fairy Stream to podobno śmierdzący ściek ;)) i skoro miasto nie leży na naszej trasie, to lepiej na spokojniej posiedzieć dłużej w Delcie. W niemal ostatniej chwili postanowiliśmy też wyrzucić z planu rajską wyspę Koh Rong i okolice Sihanoukville, gdyż stwierdziliśmy, że mało plażowe z nas stworzenia i tylko się wynudzimy, płacąc w dodatku miliony monet za mocno średnie warunki mieszkaniowe. Okazało się, że podobnie cenowo wypada lot i noclegi w okolicach Da Nang i Hoi An i to te miejscowości znalazły się na naszej trasie. Gotowy plan prezentował się tak:
  •  przylot do Ho Chi Minh i zwiedzanie miasta
  • Da Nang i Hoi An czyli centralna część Wietnamu
  • eksploracja Delty Mekongu - miasta My Tho, Ben Tre i Can Tho
  •  Kep w Kambodży - nadmorska miejscowość położona w pobliżu pięknego parku narodowego
  • stolica Kambodży - Phnom Phenn
  • małe miasteczko Battambang - trochę się wahałam, czy go nie pominąć, ale podobno w jego okolicach są fajne, wiejskie rejony a prawdziwą przygodą miał okazać się rejs po jeziorze Tonle Sap celem transferu do kolejnego punktu naszej trasy
  • Siem Reap - po dniu zwiedzania Angkor w zeszłym roku mieliśmy wielki niedosyt i obiecaliśmy sobie, że na pewno tu wrócimy
  • one night in Bangkok ;) - zakupy i nadrabianie tego, czego nie zobaczyliśmy w zeszłym roku

PLANOWANIE TRANSFERÓW WEWNĘTRZNYCH

W połowie października zabookowaliśmy lot liniami VietAir do Da Nang i z powrotem. Po południowym Wietnamie planowaliśmy poruszać się zwykłymi busami dla lokalsów, nie tymi turystycznymi, gdyż są dużo tańsze a ich sieć wydaje się dobrze rozbudowana. Posprawdzałam tylko mniej więcej co jaki czas odchodzą, z jakich dworców i jaka jest cena biletów.  Jeśli chodzi o Kambodżę, lokalna sieć nie jest już tak fajnie rozwinięta i planowaliśmy korzystanie z busów turystycznych. W pierwszej kolejności zdecydowałam się na zakup on-line biletu z Siem Reap do Bangkoku, gdyż musieliśmy koniecznie wsiąść do autobusu danego dnia, by zdążyć na samolot ;). Kupiłam też bilet na trasę Phnom Penh - Battamabang, gdyż wyhaczyłam na stronie dość dużą promocję. Rezerwacji dokonałam przez stronę bookmebus.com. Resztę przejazdów zaplanowałam sobie również oglądając bookmebus, ale postanowiłam bilety kupić już na miejscu, by uniknąć prowizji za płatność on-line.

PLANOWANIE NOCLEGÓW

To chyba moja ulubiona część planowania. Większość noclegów zabookowałam na przełomie sierpnia i września za pośrednictwem booking.com i agoda.com, jednak zawsze wybierałam opcje z możliwością odwołania rezerwacji do kilku dni przed wyjazdem. Często z opcji tej korzystałam i wybierałam bardziej korzystne opcje, które pojawiały się na promocjach. Do ostatniej chwili miałam też zabookowane trzy hotele w Phnom Penh i jeszcze w połowie grudnia nie mogłam się zdecydować na jeden ;). Jeśli chodzi o kryteria poszukiwania to skupiałam się na hotelach ocenianych na 8 i wyżej, koniecznie z łazienką i klimatyzacją, oknem oraz przyzwoitym metrażem. Ważna była lokalizacja w miarę blisko największych atrakcji i oczywiście wysokie noty za czystość. Generalnie ustaliłam średni budżet na poziomie 15 dolarów za nocleg i znacznie przebiłam te kwotę jedynie dla Bangkoku (bogatsza o zeszłoroczne doświadczenia wiedziałam, że budżetowe opcje w tym centrum tego miasta to straszne norska). Jeśli nie zależy Wam na oknie i klimatyzacji, spokojnie znajdziecie w Wietnamie i Kambodży przyzwoite miejsca za około 10$. Taniej a w lepszych warunkach można też znaleźć  hotele dalej od centrum, ale koszty taksówek w Azji bywają nieobliczalne, więc nie chciałam ryzykować.

USTALENIE BUDŻETU I ZBIERANIE PIENIĘDZY

Po wstępnym pobookowaniu noclegów i przejrzeniu ofert przewoźników autobusowych mogłam mniej więcej ogarnąć budżet wyprawy. Na przejazdy autobusowe trzeba było ogarnąć około 600 zł, na noclegi około 1300 zł. Na jedzenie ustaliłam kwotę około 25$ dziennie czyli łącznie jakieś 2500 zł. Wizy to koszt około 500 zł. Spróbowałam też ogarnąć, jakiej kwoty potrzebujemy na tzw "atrakcje" - podliczyłam koszty biletów wstępów, które są odgórnie ustalone, poogooglowałam koszty tzw. wycieczek fakultatywnych i do otrzymanej sumy dodałam 500 zł na jakieś taksówki, pamiątki, drobne wstępy, co łącznie dało mi kwotę 1700 zł. Trzeba było więc łącznie uzbierać około 7500 zł, co zaokrągliłam do 8000 zł dla pewności ;). Wszystkie ceny liczyłam dla mało optymistcznego kursu dolara 4 zł, więc i tak powinniśmy mieć nadwyżkę. Część uzbieranych pieniędzy na bieżąco starałam się wymieniać na dolary, ciesząc się dość korzystnym kursem latem i jesienią tego roku :). 

WIZY

Wizę do Kambodży wyrabia się na przejściu granicznym (30$/os + łapówka). Co prawda mając w pamięci nasze zeszłoroczne przeboje na granicy w Poi Pet wolałabym dopłacić do e-visy (37$), ale z tego co wyczytałam przejście w Ha Tien, którym mieliśmy zamiar się przeprawiać jej nie akceptuje, więc pozostała nam walka z celnikami na miejscu. Jeśli chodzi o Wietnam to sprawa jest bardziej skomplikowana, bo wizę wyrobić należy w ambasadzie, załatwić sobie promesę od jakiejś agencji wizowej, by móc dostać ją na lotnisku albo - od lutego 2017 - zaopatrzyć się przez w e-visę (25$/os). Zdecydowaliśmy się na tę ostatnią opcję i po trzech dniach od złożenia wniosku w naszej skrzynce elektronicznej pojawiły się śliczniutkie wizy ważne przez 30 dni. Do Tajlandii wizy nie obowiązują. Trzeba też pamiętać, że Wasz paszport musi być ważny - w przypadku Kambodży i Tajlandii przez 6 mscy od momentu wjechania do kraju a w przypadku Wietnamu 6 mscy od momentu deklarowanej daty opuszczenia kraju (wydaje mi się to dziwne, ale taka informacja widnieje na stronie polskiego msz).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz